Przejdź do głównej zawartości

Moje terytorium















Koty, po tym jak już się najadły i wybiegały, postanowiły iść spać. Miejsce wybrały starannie - zdecydowały się spocząć w swoich pięknych wiklinowych budach. Lulu weszła do swojej budy. Sisi zatęskniwszy do dawnych dni, kiedy to spały razem w jednej budzie, uroczo splątane ogonami i łapkami, próbowała wejść do Lulusiowej budy. Zaczęła dyplomatycznie od wylizywania Lulusiowego łepka. Potem czekała na rewanż. Gdy ten nie nastapił, weszła do budy, by tam spróbować się ułożyć. Lulu nie wykazywała chęci podzielenia się budą. A Sisi nic nie rozumiała:
Efekt ostateczny był taki: Lulu oburzona natręctwem Sisi wyszła ze swojej budy zostawiając ją Sisuleńce i poszła spać do budy Sisi. Sisi spała w budzie Lulu.

niedziela, 04 marca 2007


Komentarze:

daria_nowak
2007/03/04 18:37:30
Maleństwo już nie jest takim maleństwem i musi się do tego przyzwyczaić:)
Gość: , dxe130.internetdsl.tpnet.pl
2007/03/04 22:04:40
niestety przysłowie "wolnoć Tomku w swoim domku"nijak nie ma się do tego ,że lu lu musiała opuścić swoją budę,biedna:(ale ta sisi waleczna:)a właściciele lodówki mówili ,że jest pełna grejfrutów a tam tylko kot:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?