Przejdź do głównej zawartości

Abażur











Mamy lampę. Starą, na długiej drewnianiej nodze. Abażur na niej był koszmarny, więc postanowiłam uszyć nowy. A, że Sisi lubi we wszystkim uczestniczyć, abażur szyłyśmy razem. Mierzyłyśmy zamiar podług sił i przy okazji materiał. Pieczołowicie chowałyśmy miarę.  Sprawdzałyśmy wielkość drucianego stelaża. Wielokrotnie. Próbowałyśmy nawlec igłę, ale nitka wciąż wyskakiwała nam z rąk. Systematycznie łączyłyśmy materiał z drutem stelażu.  Abażur wyszedł na miarę krawcowych. Publikować zdjęć nie mamy sumienia...

poniedziałek, 08 października 2007

Komentarze:

Gość: , hex162.internetdsl.tpnet.pl
2007/10/08 07:50:42
:)Zamiary miałyście ,zapału też dużo ,efekt następnym razem będzie przy takiej pomocy,nie ma co się załamywac jeszcze raz zabrać się do roboty ,poprosić koleżankę kocią o pomoc bo bardzo jej się ta praca podoba i czekamy na zdjęcia nowego klosza,powodzenia:)
nougatina1
2007/10/28 07:12:20
:))) Genialne zdjęcia i genialne zakończenie :)))
mbmm
2007/10/28 07:57:04
Dziękuję:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...