Przejdź do głównej zawartości

Łowczyni

Jakiś czas temu pan na stacji benzynowej patrząc na Sisi zapytał: "A łowna chociaż?" Odrzekłam, że łowna, choć wówczas jeszcze zbyt wielu przesłanek do wygłaszania takich twierdzeń nie miałam. Teraz już mam. Jako, że jest upalnie mamy uchylone okna. Przez te uchylone okna muchy, jakieś nieco zabłąkane, trafiają pod nasz dach. I wtedy się zaczyna... Sisi zadziera łepetynkę i rozpoczyna wnikliwą obserwację muszych poczynań. Wydaje ostrzegawcze skrzeczenie. Zaczyna biegać, podskakiwać, furczeć. Trzeba pozabierać jej z drogi wszystkie kubki, szklanki, otwarte butelki, telefony i inne delikatne przedmioty, którym zrzucenie z impetem na podłogę mogłoby zaszkodzić. Sisi dopada muchę na parapecie, przygniata ją łapką, przytrzymuje opuszkami i przygląda się owej musze w łapce. Wypuszcza muchę, pewnie, żeby lepiej ją widzieć, i zaczyna polowanie. Gdy mucha już nie ma sił i przestaje się ruszać Sisi wdzięcznie zasiada w pozycji posiłkowej i zjada muchę ze smakiem.

Ma później kilkugodzinny zakaz lizania mnie po nosie.

sobota, 09 czerwca 2007

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...