27 grudnia 2010

Łukasz Warzecha. Lech Kaczyński - ostatni wywiad.


Wydane przez
Wydawnictwo Prószyński i S-ka


Łukasz Warzecha spotykał się z Lechem Kaczyńskim jedenaście razy, a ostatnie spotkanie mieli 7 kwietnia, trzy dni przed śmiercią prezydenta. Warzecha napisał we "Wstępie", że do zakończenia książki zgodnie z założonym planem zabrakło czterech, może pięciu rozmów.

Kaczyński mówi o sobie, o swoich lekturach, o swoim zainteresowaniu polityką. Warzecha zapytał, kiedy Kaczyński zdecydował się zaangażować w politykę, w odpowiedzi prezydent stwierdził, że takiego jednego momentu nie było, natomiast z pewnością bardzo wcześnie podjął decyzje o tym, że zostanie politykiem. I dodał, że już jako dziecko wiedział, kiedy upadnie  komunizm, mianowicie w roku 1975. Warzecha zapytał o to, skąd akurat ta data, na co Kaczyński powiedział:

- Nie potrafię tego dzisiaj odtworzyć. Ale miałem skłonność do marzycielstwa, wówczas jeszcze do przodu. Dzisiaj już marzę raczej do tyłu, czyli myślę sobie o tym, co mogłoby się potoczyć inaczej w przeszłości.

Kaczyński, dobrze pytany przez Warzechę, mówi o "Solidarności", o okrągłym stole, o Magdalence, o swojej karierze na stanowiskach ministra sprawiedliwości oraz prezesa NIK-u i o prezydenturze. Mówi o polityce, którą prowadził i o polityce, która jego zdaniem najlepiej służyłaby Polsce, a która nie zawsze była i jest prowadzona.

Nie da się powiedzieć w skrócie o wszystkim, co zawiera ta książka, dlatego powiem tak: po przeczytaniu tego, co  Kaczyński powiedział, a Warzecha opublikował, dużo lepiej rozumiem najnowszą historię Polski. Nie chodzi przy tym o to, że jest rzeczą niesłychanie trudną ogarnięcie tego, co dzieje się w polityce, tylko o to, że najzwyczajniej w świecie nie znam faktów - polityka nie jest moją ulubioną dziedziną, z kolei Lech Kaczyński był w politykę zaangażowany bez reszty, więc masa rzeczy opowiedzianych w książce to dla mnie informacje nowe i bardzo interesujące.

Nie będę rozpisywać się nad tym, jak media przedstawiały Lecha Kaczyńskiego w czasie jego prezydentury, bo jeśli ktoś chce, to widział to, a tym bardziej mógł zobaczyć po 10 kwietnia - w książce można sobie poczytać o tych medialnych mechanizmach.

Warzecha dobrze prowadzi te rozmowy - nie przerywa, pozwala dokończyć wątek, jednym słowem naprawdę chce dowiedzieć się ciekawych rzeczy, a razem z Warzechą dowiadujemy się i my.

Jest taki fragment w książce, przy czytaniu którego chciało mi się płakać. Ten fragment: 

"Łukasz Warzecha: W tym okresie, kiedy Aleksander Kwaśniewski był jeszcze prezydentem, a Pan prezydentem elektem, nie dochodziło między panami do jakichś sporów kompetencyjnych? Na przykład o to, kto ma się spotykać z zagranicznymi delegacjami?

Lech Kaczyński: Nie było takiej możliwości. Właśnie w tamtym okresie przyjechała Angela Merkel i prezydenta Kwaśniewskiego akurat nie było. Spotkałem się z nią, ale bardzo wyraźnie powiedziałem, że działam tylko w jego zastępstwie. Chciałem, żeby to samo było jasne po najbliższych wyborach prezydenckich, gdybym je przegrał. Mój następca przez te dwa miesiące może działać najwyżej jako mój zastępca."

*   *   *
Książkę kupicie w:

14 komentarzy:

Anonimowy pisze...

odrazajaca postac. gdyby nie zginal, zniknalby spokojnie w mrokach historii jako najbardziej nieudolny prezydent.

szkoda drzew wycietych na taka "ksiazke".

Kasiek pisze...

Poruszający fragment.

I żal mi ludzi jak "ktoś" powyżej, zionacych nienawiąscią... Żal....

niebieska pisze...

książkę zamierzam kupić ,czekałam tylko na Twoją opinię -DZIĘKUJĘ
/ czy karteczka tym razem dotarła ? /

---
szkoda że anonimowi brak odwagi by pokazać swoją twarz

biedronka pisze...

Przeczytam, gdy miną emocję związane z katastrofą. W obecnym momencie nie potrafię podejść do tego tematu obiektywnie.
Upłynie, więc jeszcze trochę czasu zanim po nią sięgnę :).

Anonimowy pisze...

Cieszę się..że ktoś napisał o Lechu Kaczyńskim .naszym Prezydencie o czystych rękach.Wiele osób w Warszawie tak o Nim mówiło .jeszcze kiedy był u władzy.myślę.że szacunek byłby na miejscu .bardzo chcę tą książkę przeczytać.recenzja mnie jeszcze bardziej zachęciła..

wyrus pisze...

O paru odrażających postaciach w książce można sobie poczytać. Jak ktoś rzetelnie poczyta, to z pewnością doceni klasę Kaczyńskiego, który owszem, mówi o faktach, faktach druzgocącyh dla paru guru pleniącej się dzisiaj w Polsce sekty, natomiast jest jak najdalszy od chamstwa. Ale to nie tylko kwestia kultury - to także kwestia intelektualnego kalibru. Jak ktoś ma argumenty to może się na nich oprzeć.

Pozdro.

szfagree pisze...

No cóż, media przedstawiały go w nieciekawym świetle, ale myślę, że nikt nie ma prawa go krytykować, ponieważ był prezydentem wybranym przez naród - obojętne w tym momencie, co o nim myślę. Skoro naród go wybrał, to powinien mu pomagać i solidaryzować się a nie za każde działa nie krytykować. Ale to tylko moje zdanie

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Anonimowy,
hm... Możena by dyskutować o tym, kto jest odrażającą postacią.

Kasiek,
prawda?

Niebieska,
warto kupić, naprawdę.
P.S. Dziękuję za życzenia:)

Biedronka,
polecam.

Anonimowy,
warto.

Wyrus,
mieć argumentu warto. Niektórzy - vide pierwszy komentarz - nie mają.

Szfagree,
zgodziłabym się, ale od razu myślę o aktualnym prezydencie.

Katarzyna Piec Zaczyna pisze...

myślę że warto z lekturą poczekać jak to pisze biedronka,
ale przynajmniej osoba byłego prezydenta wzbudza jakieś emocje bo najgorzej gdy czyjaś śmierć przechodzi bez echa

Bujaczek pisze...

Przyznam szzerze, że nie wiem czy po nią sięgnę... Nigdy nie interesowałam się polityką.

Ale jak kiedyś zobaczę ją w bibliotece to wypożyczę by poczytać o nim jako o człowieku.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Katarzyna,
moim zdaniem warto czytać to teraz - bo jak określić czas, w którym należy czytać? Wedle jakich kryteriów?

Bujaczek,
polecam serdecznie.

Kulturalnik pisze...

Owszem, media nie traktowały najlepiej Kaczyńskiego.g Nie widzę jednak mniejszej liczby kpin i żartów z Komorowskiego. Polacy po prostu przyzwyczaili się do nieszanowania władzy.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Kulturalnik,
to ludzie różniący się od siebie wszystkim, zaczynając od erudycji. Nie porównywałabym;)

zone pisze...

Szanowna Pani Nauczycielko.
Nie jest ważne, co ktoś mówi i myśli o sobie. Ważne, co robi.
W roku 2005 wysłałem 10 listów do biura PiS w Warszawie. Na żaden nie dostałem odpowiedzi. Zniecierpliwiony zadzwoniłem. Przedstawiłem się i rozmawiałem z pracownicą, która niestety nie przedstawiła się i nie umiała mi wyjaśnić do kogo listy trafiły, ponieważ w biurze nie był prowadzony rejestr korespondencji. Gdy zapytałem, z kim rozmawiam, odpowiedziała: "Z panią Pauliną". Pytam więc Wszystkich: Czy może rządzić Polską partia, która nie potrafi zarządzać swoim biurem???
Z poważaniem Andrzej SikorA