Przejdź do głównej zawartości

Joanna Papuzińska. Zatopione królestwo. O polskiej literaturze fantastycznej XX wieku dla dzieci i młodzieży.


Wydane przez
Wydawnictwo Literatura

Książką Joanny Papuzińskiej opisującą w sposób naukowy literaturę fantastyczną kierowaną do dzieci i młodzieży, a powstałą w XX wieku, zafundowałam sobie powrót do przeszłości. Znane mi doskonale bajki, baśnie, opowieści Autorka usystematyzowała wskazując istniejące w nich motywy charakterystycznego dla danego typu literatury dziecięcej i omawiając ich znaczenie w wymowie tekstu.

Nigdy nie zastanawiałam się kiedy powstała "Akademia Pana Kleksa", kiedy narodził się Koziołek Matołek, czy Plastuś i Pyza wędrująca po polskich dróżkach. Książki z tymi bohaterami BYŁY, zapisały się w mojej pamięci i nie dociekałam kiedy, po co i w jaki sposób były tworzone. "Zatopione królestwo" otworzyło mi oczy na te kwestie i uświadomiło kunszt pisarski ulubionych dziecięcych autorów.

Joanna Papuzińska tłumaczy czym jest fantastyka w literaturze dla dzieci i młodzieży, przedstawia rozwój rzeczonej literatury w okresie przed II wojną światową i po 1945 roku. Następnie analizuje utwory adresowane do dzieci i młodzieży pod kątem tematyki onirycznej, antropomorfizacji świata, motywu lasu, domu, wędrówki, miasta, maszyn i nowych technologii, dziwnych postaci, jedzenia, czasu, opozycji dobra i zła i świata przepełnionego trwogą. Jako że wydanie, które czytałam jest wydaniem drugim uzupełnionym w stosunku do pierwszego, znalazł się w nim rozdział poświęcony literaturze fantastycznej tworzonej i publikowanej po 1989 roku.

Autorka opisuje przede wszystkim polską literaturę, choć podkreśla także jej związki z literaturą światową. Wskazuje na uzależnienie literatury od dyrektyw politycznych, od historii i kultury danego obszaru, w którym powstawały książki dla dzieci. Joanna Papuzińska w rozdziale zatytułowanym "Leśne utopie" przedstawia nurt pedagogiki tradycyjnej i światowej literatury dla dzieci traktującej las "jako miejsce budzące strach, będzie też terenem walki ze strachem, który bohater musi przemierzyć, żeby pokonać własną słabość."[s.111] W tak pojmowanym lesie na dziecko czyhają różne niebezpieczeństwa, które urealnią się, gdy bohater poczuje strach. Co ciekawe - w polskiej literaturze XIX- i XX-wiecznej obraz lasu przedstawiany jest odmiennie. O ile las w epoce romantyzmu wciąż przeraża, to nieco później stanie się schronieniem, sprzymierzeńcem przyjmując rolę opozycyjną wobec mogącego stać się niebezpiecznym domu.

Joanna Papuzińska pisze szalenie zajmująco. Z wielką ciekawością śledziłam owe literackie wędrówki, podążałam za wskazówkami Autorki. Czułam się jakbym stała w pokoju z niezliczoną liczbą drzwi zachęcająco uchylonych i zapraszających do tego, by je przekroczyć. Zamarzyłam o tym, by przeszperać kartony z książkami dziecięcymi schowane u rodziców, by przygarnąć książki czytane w dzieciństwie, by postawić je u siebie na półkach i cieszyć się ich obecnością.

Na końcu książki umieszczono bibliografię podzieloną na nieco starsze i nowsze publikacje dotyczące fantastyki i baśni. I tylko jednego mi tu zabrakło - spisu tytułów książek dla dzieci i młodzieży omawianych w "Zatopionym królestwie". Gdyby taki spis był, łatwiejszym stałoby się dotarcie do tych pozycji literackich, których z dzieciństwa nie pamiętam lub pamiętam, ale chciałabym do nich wrócić.

Pozostaje mi żałować, że ten egzemplarz "Zatopionego królestwa", który czytałam, był pożyczony z biblioteki. Taką książkę chce się mieć na własność.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Zaglądam na tego bloga od niedawna, ale za to wielką przyjemnością.:) Może wszyscy stali bywalcy wiedzą, ale ja nie: jak to robisz, droga Nauczycielko Prowincjonalna, że zamieszczasz codziennie opisy 1 lub 2 przeczytanych książek? Czy masz do czytania jakieś krasnoludki? A może pomocny jest tutaj jakiś kurs seperekspresowego czytania? Dla mnie jest teraz awykonalne, żeby przeczytać książkę w 1 dzień - robiłam to tylko w wieku 12-20 lat.
Pozdrawiam,
Iza
Monika Badowska pisze…
Izo,
czytam szybko - w tym całą tajemnica:) Bez kursu, za to z upodobania. 60-80 stron na godzinę.
Miło mi, że zaglądasz z przyjemnością:) Zapraszam nieustająco i pozdrawiam:)
Anonimowy pisze…
Ja też czytam szybko (pewnie podobną ilość stron, no, może troszkę mniej), ale nie daję rady przeczytać 1 książki dziennie! Mam tyle innych obowiązków, że musiałabym nie spać, żeby wykonać plan.
Szczerze podziwiam!
Iza
Sara pisze…
moim zdaniem świetna książka i na pewno by mnie zaintersowała:0 Może trafię na nią w bibliotece:) Ja również mam taki problem, że z żalem oddaje wypozyczone książki:p
Monika Badowska pisze…
Iza,
:)

Sara,
może nie wszystkich tak żałuję, ale tej szczególnie;)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...