Przejdź do głównej zawartości

Steven Winn. Como, wróć!

Wydane przez
Wydawnictwo Galaktyka

Ze skruchą, ale bodajże większym jeszcze zdziwieniem, przyznaję się do tego, że nie doczytałam tej książki do końca.

Córka Autora od pierwszych niemalże chwil życia marzyła o psie. Psie maskotki zajmowały coraz większą część jej pokoju, to z nimi i pragnieniem o żywym, a nie pluszowym zwierzęciu, zasypiała. Rodzice sprzeciwiali się, aż wreszcie ulegli temu, co uznali za nieuchronne - wyrazili zgodę na zaadoptowanie psa. Przekonali córkę, by pies pochodził ze schroniska i rozpoczęli poszukiwania. Poszukiwania, podczas których odwiedzili niezliczoną liczbę schronisk, fundacji, towarzystw prozwierzęcych, i które trwały kilkanaście tygodni. I tu zwątpiłam w ideę tej książki.

Znaleźli psa, który przerażał swoją żywiołowością Autora, ale spodobał się jego córce. Zaadoptowali go i obydwoje rodzice rozpoczęli odliczanie 30 dni, po upływie których nie mogę już oddać Como do schroniska, z nadzieją na to, iż pies zrazi do siebie swoją młodą panią.

Przeczytałam 100 stron i uznałam, że nie bawi mnie humor Autora, nie przekonuje opisywana chęć przygarnięcia psa. Szkoda mi czasu na dalsze poznawanie tej historii, choć przyznaję, że może dla kogoś innego może okazać się ona ciekawa.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...