Przejdź do głównej zawartości

Eric Malpass. Od siódmej rano.


Wydane przez 
Wydawnictwo RTW

"Od siódmej rano" to opowieść o rodzinie. Wielopokoleniowej zamieszkującej słusznych rozmiarów dom, cechującej się wścibstwem, nadmierną ciekawością i jednocześnie życzliwością wobec siebie. Prz posiłkach spotykają się cioteczna babka Marigold ze względu na podeszły wiek myląca nieustannie członków rodziny, a ze względu na głuchotę domagająca się głośnego powtarzania wszystkiego, co jej zdaniem wypowiedziano zbyt cicho, dziadek dość despotyczny starszy pan, Rose, bezbarwna, trzydziestokilkuletnia, zgorzkniała nauczycielka, jej siostra - Becky żyjąca adoracją mężczyzn, ich brat - Jocelyn, pisarz nieco tylko oderwany od rzeczywistości, May - jego żona, czekająca na rozwiązanie cicha, acz silna osoba i  Gaylord - dziecko May i Jocelyna, choć pewnie niektórzy woleli by go nazwać "dzieckiem z piekła rodem".To tej barwnej grupy dołączają adoratorzy obydwu sióstr zwiększając tylko zamieszanie.

Atmosfera z książki Malpassa odrobinę przypominała mi tę z "Szóstej klepki" Małgorzaty Musierowicz. Bobcio (czyli Florian Górski) ma fantazję równie wybujałą jaj Gaylord. I choć "Od siódmej rano" jest poważniejsze niż opowieść o rodzinie Żaków nie sposób było nie dostrzec pewnych podobieństw.

Historia przedstawiona przez Erica Malpassa jest wycinkiem pewnej rzeczywistości. Owa rzeczywistość została wychwycona przez pisarza i opisana bardzo realistycznie, z odrobiną humoru. Rodzina, która jest jednocześnie wsparciem, ale też utrapieniem jest tu przedstawiona w iście angielskiej poetyce i ujmuje urokiem.

Komentarze

Seso pisze…
Fajna to była książka, mam z nią związane bardzo miłe wspomnienia, bo czytałam ja w ciepełku, a tam zima :) Taka "przytulna" to lektura, jak Musierowicz właśnie, albo wspomnienia Shirley Jackson.
Ysabell pisze…
Słuchałam "Od siódmej rano" jeżdżąc latem do pracy i podnosiła mnie ta książka ogromnie na duchu. "Fortynbras uciekł" było chyba trochę mniej śmieszna, ale też urocze.
Muszę poszukać jeszcze jakichś książek Malpassa. :)
Monika Badowska pisze…
Seso,
:)

Ysabell,
to moje pierwsze spotkanie z Malpassem, ale być może postaram się o kolejne:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...