Przejdź do głównej zawartości

Jay Kopelman, Melinda Roth. Misja szczeniak. Pozdrowienia z Bagdadu.



Wydane przez
Wydawnictwo Galaktyka

Opowieść podpułkownika wojska amerykańskiego, której głównym bohaterem jest szczeniak znaleziony w Iraku jest historią szalenie wzruszającą i dającą nadzieję.

Pewnego dnia żołnierze Pierwszego Batalionu Trzeciego Pułku Piechoty Morskiej znani jako Lava Dogs znaleźli w opustoszałej budowli szczeniaka. Zabrali go do obozu i sprzeciwiając się rozkazowi operacyjnego A-1 przygarniania wszelkich zwierząt domowych, opiekowania się nimi i dokarmiania ich – przygarnęli psiaka, nadali mu imię Lava, opiekowali się nim, karmili i ukrywali przed wścibskim spojrzeniem służbistów.

Jay Kopelman, którego Lava wybrał na swojego pana, z dnia na dzień bardziej przywiązywał się do psa i z większym bólem myślał o przyszłości swojego czworonożnego przyjaciela. W końcu postanowił działać i rozpoczął nawiązywania kontaktów z ludźmi, którzy mieli mu pomóc wywieźć Lavę z Iraku i dostarczyć do Stanów Zjednoczonych.

Zarzuty stawiane często autorom książek o ich przyjaźni ze zwierzętami dotyczą tego, iż ludzie piszą dużo o sobie, o swoich odczuciach, przemyśleniach. Dla mnie to jednak nie jest wada. Bardzo trudno jest pisać o zwierzęciu w oderwaniu od człowieka – przecież postrzegamy psa lub kota właśnie przez pryzmat swojej z nim historii, to w stosunku do nas owo zwierzę jest wesołe/smutne/mądre/itp.

Największą wartością tej książki w moim odczuciu jest świadomość ciężkiej pracy jaką Jay i inni ludzie wykonali, by pomóc psu. Autor ma świadomość, że może nie jest to postawa jaka spotka się z szeroką akceptacją i doskonale odpowiada na zarzuty, zanim zostaną one postawione:

Dlaczego nie wykorzystałem czasu na niesienie pomocy ludziom, tylko szczeniakowi? Nie wiem, i nic mnie to nie obchodzi, ale przynajmniej c o ś ocaliłem.

Polecam.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...