Przejdź do głównej zawartości

R.L.Lafevers. Teodozja i Węże Chaosu.



Wydane przez
Wydawnictwo Egmont
www.teodozja.pl

Lubicie książki w obwolutach? Ja lubię, choć nie tylko dlatego, że obwoluta ma chronić książkę przez zniszczeniem. Najprzyjemniejszą czynnością (oprócz czytania, rzecz jasna) książki z obwolutą jest zdejmowanie tejże i oglądanie okładki. Dawno nie znalazłam książki, w której okładka była ciekawsza niż obwoluta. Dawno, ale wczoraj widok „Teodozji i...” bez obwoluty mnie ucieszył. Zobaczcie sami...


Kilka dni temu pisałam o bardzo ciekawej akcji promującej tę książkę – o spotkaniach w Muzeum Narodowym. Informacja o takim sposobie zachęcania czytelników do lektury spowodowała, że konieczność przeczytania o Teodozji stała się palącą;)

Teodozja ma 11 lat, tatę, który piastuje stanowisko Starszego Kustosza Muzeum Legend i Starożytności, mamę, która jest archeologiem i większość roku spędza w Egipcie i brata – ucznia szkoły z internatem. Ma też kota – Izydę.

Dziewczynka obdarzona jest przedziwną właściwością – wyczuwa w przedmiotach wydobytych z grobowców klątwy i zaklęcia jakie ich strzegą, jakie mają dotknąć tych, którzy zakłócają spokój starożytnym. Wydaje się, że nikt poza nią nie dość, że nie czuje złych mocy, nie wierzy w istnienie owych klątw. Jej prośby o noszenie amuletów, czy używanie rękawic podczas bezpośredniego kontaktu z eksponatami irytują rodziców.

Mama Teodozji powraca z Egiptu z wieloma skrzyniami wypełnionymi przedmiotami odnalezionymi w grobowcu faraona Amenemhaba. Jeden z przedmiotów jest szczególnie godny podziwu – to figurka skarabeusza, zwana Sercem Egiptu. Niestety, ten klejnot powinien zostać tam, gdzie przed wiekami go umieszczono. Zabranie go z miejsca mu przeznaczonego sprawi, że klątwa dotknie całą ziemię i obudzi Chaos.

Książka zaciekawia, rozbawia i dostarcza odpowiedniego poziomu grozy. Tajemnice skrywane z starych księgach, w figurkach sprzed wieków i na tabliczkach z hieroglifami pobudzają wyobraźnię. Może dzieci zainspirowane tą lekturą zasilą szeregi świetnych polskich archeologów?

Komentarze

Anonimowy pisze…
mam niemałą ochotę, aby ją przeczytać

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...