06 marca 2009

Laura Esquivel. Przepiórki w płatkach róży.


W tym momencie zrozumiała doskonale, co musi czuć ciasto na pączki, kiedy rzuca się je do rozgrzanego tłuszczu.

A ja w tym momencie ugruntowałam się w przekonaniu, ze książka mi się nie podoba. Ale doczytałam, gdyż to lektura na DKK.

W powieści Laury Esquivel śledzimy losy Tity De la Garza. Jej narodziny, dzieciństwo, młodość, śmierć. Jej matka wiedziona czymś, co nazwałabym obłędem zabroniła najmłodszej córce wyjść za mąż - powinnością Tity miało być opiekowanie się matką na starość. Siostra Tity wyszła za mąż za Pedra, który kochał Titę i którego Tita kochała. Ta pozbawiona sielanki historia rodzinna okraszona jest przepisami kulinarnymi. To usuwamy jąderka kurczakom, by stały się kapłonami, które utuczone wylądują na stole weselnym Rosaury i Pedra, to międlimy różne mięsa wciskając je w kiszki, by uzyskać kiełbasę, to domowym sposobem produkujemy zapałki.

Gdy okazało się, że Tita, której życie – jakoś tak mocno dojrzałe sądząc po rozwadze – obserwujemy nie ma jeszcze 18 lat zdumiałam się. A gdy siostrzenica Tity poczyniła zwierzenia, że czuje się jak ciasto na pączki rzucane na tłuszcz, zacisnęłam zęby i czym prędzej dobrnęłam do ostatniej strony.

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Jak można nie kochać tej książki? :) Ja byłam pozostawałam pod jej urokiem przez wiele lat. Nadal mi się podoba, ale już nie w tak uzależniający sposób, jak kiedyś. A kiedy obejrzałam film na podstawie tej książki, byłam całkowicie zatracona. Poważnie :) Nie umiem się tutaj logować, dlatego się podpiszę :) Pozdrawiam, Skryptorium

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Skryptorium,
ano można;)

aerien pisze...

chyba pierwszy krytyczny głos, z jakim się zetknęłam szukając recenzji "Przepiórek" ;) Książkę kupiłam i czeka w kolejce, ciekawam, po której stronie barykady stanę ;) Pozdrawiam :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Aerien,
ja też jestem ciekawa:)

Ada pisze...

"Jak można być Persem?!"
;)

Ale do rzeczy: po takiej recenzji wpisuję sobie "Przepiórki" na listę książek do przeczytania.

"A ja w tym momencie ugruntowałam się w przekonaniu, ze książka mi się nie podoba." :))) Zachwycające :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ado,
miło, że Cię zachęciłam:-D