Przejdź do głównej zawartości

Bernhard Schlink. Lektor.



Wydane przez

Wydawnictwo Muza

Przyznaję – im książka jest głośniejsza, tym trudniej mi się do niej zabrać. Stąd też i długotrwałe czytanie „Lektora”.

Spodziewałam się czegoś innego. Spodziewałam się ckliwej historyjki przedstawiającej romans dojrzałej kobiety i młodego chłopca, która finał znajduje na sali sądowej. Dostałam świetnie nakreśloną historię namiętności, zdrady, odpowiedzialności moralnej wobec i za innych ludzi kończącą się nad grobem.

Duże wrażenie zrobił na mnie fragment, w którym opisane są wahania Michaela dotyczące definicji zdrady, jej relatywizmu. Interesująco brzmi również pogląd ojca Michaela, zajmującego się filozofią, który stwierdził, że „ filozofia nie dba o dzieci. Zostawiła je w rękach pedagogiki, ale to nie są dla nich dobre ręce.” Kolejnym tropem, za którym można by podążyć jest rozważanie na temat tego, jak pokolenia tych, którzy nie zawinili podczas Holokaustu, maja traktować przeszłość ( a w pewnym rozumieniu teraźniejszość) swoich rodziców, jak żyć ze świadomością, że ci których kochamy i z którymi przeżyliśmy wiele dobrych chwil, dla innych ludzi byli katami.

Najważniejszą, dla mnie, wartością tej książki jest to, że nie daje odpowiedzi, a zadaje wiele pytań.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Ostatnia książka, której recenzje pojawiły się w krótkim czasie na kilku blogach, to chyba "Kochający na marginesie". Teraz blogerki czytają "Lektora" :) A ja na obie książki mam w planach. Bliżej nieokreślonych, ale zawsze.

Lilithin
Monika Badowska pisze…
Lilithin,
życzę urzeczywistnienia planów:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...