Przejdź do głównej zawartości

Podgryzacze

Gusia siada na środku pokoju i wpatruje się jednoznacznie w Z. Gdy on wstaje i wychodzi z pokoju, biegnie przed nim z zadartym ogonkiem i łepetynką mając nadzieję, że zmierzają do kuchni. Rozczarowana wraca za Z. do pokoju, przeciąga się, rozgląda i powolutku, wręcz od niechcenia, kieruje się pod stół. Siada tyłem do widowni, znajduje kabelek i zaczyna się nim zajmować. Ząbkami zaczyna.

Z. zrywa się i idzie nakarmić koty.

Nusia gra w hokeja piłeczką ping-pongową. Dochodzi do wniosku, że samej jest grać fajnie, ale owa fajność ma swoje granice i teraz własnie Koteczka potrzebuje, żeby 1) rzucać jej piłeczkę, 2) zachwycać się jak zgrabnie ją łapie. Popycha ping-ponga pod moje stopy, a gdy ja nie zauważam zaproszenia do zabawy lub nie chcę się do zabawy włączyć Nusia przystępuje do gryzienia. Ścięgien lub kostek.

Piłka momentalnie jest rzucana, a ja się zachwycam gibkością i sprawnością Nusi.

Sisi leży na safce w przedpokoju. Pod nią leży teczka Z. i moja torebka. Sisuleńka leży, a gdy któreś z nas przechodzi obok zostaje od niechcenia pacnięte łapką. Pac, dwa, pac... Nachylam się, lapię kocią łapkę, a kot zaczyna ze mną walkę, ot dla zabawy. I oto moja dłoń znika w kocim uścisku, a palce trafiają między kocie zęby.

Sisi całą sobą mówi "Baw się, baw..."

Komentarze

zuzanna pisze…
O jaka nudna jestem!Jednego tylko bloga komentuję...Drapanie uporczywe w szafę przesuwną ok. 00.20-biała zgłodniała...od 22.00.Rezonans taki,ze sasiad wredny zacznie zaraz stukać w kaloryfer.Zrywam się i jak zombie daję łyżeczkę mokrego-suche(light)zawsze w miskach.Podejrzany łomot ok.05.20 d0 05.40-kluczyki od auta/komórka -oba moje,bo metale mają większy potencjał hałasu.TŻ złośliwie-chyba "piano black" ci zeżre(barwa komóry-z zadęciem!).Zombie zrywa się znów(-i kawy robi dla obojga,co mu tam).Po tym wszystkim zombie idzie spać i warczy na swoich rodzicieli,którzy dzwonią o 08.00-""Jeszcze śpiiiiisz?Tym młodym to się powodzi..."
abigail pisze…
Fajnie się macie :). Urwis łapą zaczepia Szimi (psa), ze mną się od czasu do czasu "pogryzie" :)... I nie aportuje :(..., ale i tak jest najsłodszy na świecie... od szczeniaka (kociaka tzn.) uwielbia zabawy wszelkimi sznurkami :), co pół metra w domu sznurek :P. No, ostatnio pochowałam kilka(naście). Pozdrowienia dla Was.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...