21 marca 2009

O badaniach czytelnictwa...

Przeczytałam raport dotyczący stanu czytelnictwa w Polsce. Wiecie, że przebadano zaledwie 1005 osób (podejrzewam, że jest to statystycznie wyliczona próba reprezentatywna, ale i tak to do mnie nie przemawia)? I badania zrobiono pod koniec listopada mimo, że dotyczyły czytelnictwa w 2008 roku? Wydłubałam z tegoż raportu pytania ankiety i zapraszam do udzialania na nie odpowiedzi - zróbmy swoje badania. Bo nie wiem jak Wy, ale ja czuję się nieswojo, gdy mi obop czy inny badacz wmawia, że nie czytam, a jeśli nawet mi się zdarzy, to jestem wybrykiem natury;)

Link do ankiety jest w prawej szpalcie, na samej górze. Damy sobie tydzień, dobrze?

Zachęcam zatem - wypełniajcie ankietę:)

16 komentarzy:

insider pisze...

czyżby Twój post był ripostą na mój? :D
Brutalna, statystyczna rzeczywistość niestety wygląda w ten sposób, że 1000 osób wystarczy do opracowania w miarę rzetelnych wyników; w ten sam sposób robi się wszelkie sondaże polityczne itp.
Wiem, że zarówno Ty jak i 99% Twoich czytelników nie odpowiada profilowi przedstawionemu w badaniu. Ale, niestety nie jesteśmy typową, reprezentatywną grupą.
Jesteśmy grupką maniaków zakochanych w książkach [i dobrze nam z tym].
Szkoda, że inni nie za bardzo chcą do nas dołączyć.
Pozdrawiam

jente pisze...

Ankieta wypełniona. Choć podobnie jak przedmówczyni, wydaje mi się, że akurat osoby, które czytają Twojego bloga, mają nieco inne zapatrywania i zwyczaje czytelnicze niż całość społeczeństwa... więc wyniki siłą rzeczy będą inne. Tu zaglądają osoby które CZYTAJĄ. Te, które nie czytają, nie zajrzą tu i nie wypełnią tej ankiety... ale co tam, podbudujmy się wynikami ;)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Insider,
w pewnym stopniu mnie zainspirowałeś:)

Jente,
wiem, że ci, którzy nie czytają tu nie zajrzą. Ale chodzi mi o uświadomienie (tylko jeszcze nie wiem komu - poza nami, blogerami), że są ludzie, którzy czytają i jest to dla nich sensem życia:)

montgomerry pisze...

a ja mimo wszystko ciekawa jestem wyników:) o czytelnictwie również czytałam na stronach Instytutu Książki:)pzdr

KrzysztofUW pisze...

Zobaczycie to będą jeszcze bardziej reprezentatywne wyniki, niż te wykonane przez IK ;)

Jarosław Czechowicz pisze...

Insider ma rację, niestety. Choćbyśmy sobie nie wiem jak wmawiali, że takich jak my moli książkowych jest dużo więcej, to naprawdę mało liczna grupa. Piszemy o książkach także dla nielicznego grona odbiorców. Chociaż to grupa zacna i wartościowa.
Prawda jest przykra - większość Polaków po prostu nie czyta.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Montgomerry,
ja też;)

Krzysztofie,
jeśli zbierzemy 1005 odpowiedzi (namawiajcie znajomych, rodzinę, itp.), to będziemy mogli sie upierać, że jesteśmy grupą reprezentatywną: rózna płeć, wiek, miejsce zamieszkania, wykształcenie ;)

Jarosławie,
potraktujmy sprawę z lekim przymrużeniem oka, nieco lekko, ok? O prawdzie staram się nie pamiętać;)

KrzysztofUW pisze...

p. Jarosławie
Nie ma co ubolewać, do masowości czytania nie dojdzie, elity też raczej nie stanowimy, po prostu trzeba "robić swoje", a Pan w szczególności robi to bardzo dobrze :)
Co do statystyki to opisuje ona masowe zjawiska. I już wiadomo skąd takie piękne wyniki ;)

Bazyl pisze...

Pytania są tendencyjne. Zmyliły mnie powieści obyczajowo - romansowe, których nie zaznaczyłem w swoich odpowiedziach, a które jak mniemam w myśli układającego ankietę miały oznaczać każdy inny rodzaj prozy niż pozostałe wymienione. Cóż, "romansowe" podziałało jak straszak :)
PS. Czytanie nie jest sensem mojego życia. Po prostu lubię to robić i potrafię zrozumieć, że ktoś nie. Nigdy zatem nie przerażały mnie wyniki podobnych sondaży.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Bazylu,
ano są - ale powtarzam raz jeszcze wydłubałam je z badań BN;) Od sibie dodałam rodzaje bibliotek i audio- oraz e-booki:)

Jarosław Czechowicz pisze...

Pewnie, że nie ma się czym przejmować:-) Można to wszystko przyjąć lekko i z humorem, ale mimo wszystko fakt, że ludzie tak mało czytają, nie jest czymś budującym.

Krzysztofie, dziękuję za miłe słowa, podglądam Twoją inicjatywę :-)

A Autorka czytelniczo wyrabia roczną normę kilkudziesięciu Polaków, zatem jest nieźle z tym czytelnictwem :-)

Sara Deever pisze...

Także wypełniłam ankietę.
Patrząc na moje grono znajomych to nie czytają dużo powodem jest brak czasu albo jak już mają trochę wolnego wybierają inną rozrywkę. Każdy robi to co lubi :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Jarosławie,
:) Gdy sobie uświadomić, że jak Ty czytasz, to już pół Twojego bloku/ osiedla, czy ulicy nie "musi", bo Ty wyrabiasz średnią, to robi się dość dziwnie;)

Saro Deever,
:)

Ada pisze...

Ankieta wypełniona :) Pewnie można by się spierać co do miarodajności każdego sondażu - czy reprezentatywna liczba, gdzie znaleziono respondentów, etc. Ale pomysł anty-ankiety wypełnianej przez miłośników książek bardzo mi się spodobał - właśnie jako żart. Wyniki pokażą, że takie sondaże to jak powieść z tezą ;) A kto ma czytać i tak będzie, nawet gdyby się okazało, że mieści się w tym odległym miejscu po przecinku.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Ado,
dziękuję:) To tak, jak napisałam w komentarzu do Krzysztofa - gdybyśmy zebrali 1005 osób nam podobnych, badania wyszłyby zupełnie inaczej;) Włączmy się w tworzenie symulacrum;)))

m pisze...

Pamiętam, że byłam zdziwiona gdy na czytelnictwie na studiach analizowaliśmy te badania z kilku lat. Tak myślę, że bez względu na wykształcenie, miejsce zamieszkania i wiele jeszcze "ankietowych" wyznaczników ludzie dzielą się na takich co albo czytają albo nie. Albo się tą potrzebę ma w sobie albo nie i bez sensu jest np. uzależniać czytanie od wielkości miejscowości czy kierunku studiów.