10 grudnia 2010

Wojciech Mann. Rock*Mann, czyli jak nie zostałem saksofonistą.

Wydane przez
Wydawnictwo Znak

Znany muzyczny dziennikarz dał się skusić propozycji i napisał wspomnienia dotyczące swojej drogi zawodowej, a może nawet bardziej dotyczące tego, w jaki sposób muzyka rozpanoszyła się (rzecz jasna za jego ochoczym przyzwoleniem) w jego życiu.

Wojciech Mann opowiada zatem o młodzieńczych zachwytach, o przygodzie w harcerskiej rozgłośni, pracy w radiowej trójce, telewizji i własnym (współwłasnym) radiu Kolor. Opowiada o koncertach zagranicznych gwiazd, o spotkaniach pokoncertowych, które w latach sześćdziesiątych były prawdziwym wyzwaniem, o Jazz Jambore i szalenie oryginalnych muzykach odwiedzających Polskę przy okazji tegoż festiwalu.

Wspomnienia Manna czyta się dobrze; każdy kto choć trochę lubi jego specyficzny dowcip odnajdzie tu Pana Wojtka takiego, jakim go cenią tłumy. Z pewnością książka sprawi przyjemność tym, którzy są podobni wiekiem do Wojciecha Manna, a jeszcze większą tym - którzy podobni są do Autora upodobaniami.

6 komentarzy:

Elina pisze...

Oglądałam kiedyś "Hurtownię książek" , gdy gościem był Pan Mann , który oczywiście opowiadał o swojej nowej książce :) .
Najbardziej przypadł mi do gustu ten fragment, gdzie ukazane były sposoby naprawiania płyt winylowych. Zawsze mi się to przypomina, gdy Tata wyciąga taką :-)

Isabelle pisze...

Na pewno po nią sięgnę ;) Bardzo lubię Pana Manna ;)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Elina,
takich sentymentalnych i śmiesznych momentów jest w tej książce o wiele więcej:)

Isabelle,
:)

Anonimowy pisze...

Cieszę się.lubię Wojciecha Mana za dowcip.osiągnięcia i jest w moim wieku:)chętnie przeczytam.

Sen Endymiona pisze...

Postanawiam poprawę, bo dawno tu nie komentowałem. Nawet założyłem sobie konto na Bloggerze! :)

Jeśli Twoja opinia jest prawdziwa, w co nie wątpię, to książka ta powinna niezmiernie przypaść mi do gustu. Mann jest genialny, chociaż wolę jego Trójkową odmianę niż tą Szansową. Ale to tak nawiasem mówiąc.

Grzesiek z Lunatyka jako Sen Endymiona :D

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Grzesiek,
miło Cię znów widzieć:) Czekam zatem na Twoją opinię:)