Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...
Komentarze
nie wiem która bardziej się cieszyła- 12latka, czy ja :)
Też mi się marzy zakup całej Narnii. Kupiłam swego czasu 1 tom siostrzenicy - ja przeczytałam, ona nie. Jej młodszy brat zaczyna wykazywać lekkie zainteresowanie książkami, może jemu sprezentuję Narnię (a przy okazji sama przeczytam ;) )
:)
Kinga,
świetny pomysł:)
Jagnieszka,
kiedyś czytałam, ale stoi na półce i czeka na przypomnienie.
Madeleine,
polecam:)
Vampire_Slayer,
warto!
A na film się wybieram.
po seansie napisz czy Ci się podobało:)
Elina,
och, dwutomowe wydanie jest cudne - pożyczałam je kiedyś z biblioteki:)
Magia w pełnym wymiarze godzin.:)
zgadzam się:)
Ninetaj,
życzę powodzenia w gromadzeniu własnych egzemplarzy cyklu narnijskiego.