20 maja 2010

Konrad T. Lewandowski. Śląskie dziękczynienie.

Wydane przez
Wydawnictwo Dolnośląskie

Wstyd mi... Wstyd tym większy, że rozmawiając z Autorem pomyliłam jego książki z powieściami innego pisarza. Nawet to, że zazwyczaj zapamiętuję książki po okładkach, a seria kryminałów retro wydawana przez Wydawnictwo Dolnośląskie ma okładki podobnie stylizowane, mnie nie ratuje. Wstydzę się i kajam.

Jako, że od ostatniego spotkania z prozą Konrada T. Lewandowskiego minęły ponad dwa lata, a od tamtej pory rozsmakowałam się w powieściach kryminalnych, których akcja dzieje się w dwudziestoleciu międzywojennym, na "Śląskie dziękczynienie" spojrzałam inaczej niż spojrzałabym dużo wcześniej. Co więcej - obecność nadkomisarza Drwęckiego w Katowicach dodała powieści nowego, szalenie atrakcyjnego, w moich oczach, smaku.

Radio Katowice i Kuratorium Oświaty w Katowicach zorganizowały konkurs "Opowiedz mi o Korfantym". Z tego wnoszę, że Wojciech Korfanty stanowi na Śląsku postać wybitną, by nie rzec najwybitniejszą. Konrad T. Lewandowski przedstawia jednak Korfantego jako owładniętego chęcią zysku, makiawelicznego polityka, który szukając sobie najwygodniejszego przyczółka, planuje sięgnąć po prezydenturę Polski.

Wielka uciechę sprawiły mi opisy przedwojennych Katowic. Znam doskonale ulicę, na której mieszkała oma Loska, znam i pozostaję pod urokiem Załęża i Giszowca. Miło czytało mi się słowa gwarowe, doskonale odmalowany został koloryt lokalny.

Ciekawe jak "Śląskie dziękczynienie" odbiorą mieszkańcy Śląska. Mnie się podobało:)

Brak komentarzy: