Przejdź do głównej zawartości

Adam Ubertowski. Inspektor Van Graaf.

Wydane przez
Wydawnictwo EMG

Ilekroć czytam książki wydane w ramach "Polskiej Kolekcji Kryminalnej" mam uczucie, że autor (którykolwiek z wydanych w tej serii) bawi się konwencją, mruży do czytelnika oko, łamie ryt pisania kryminałów modyfikując go tak, by było bardziej zaskakująco i zabawniej. I przyznam Wam, że to się sprawdza. Każda z dotychczas czytanych przeze mnie książek kolekcji (1, 2, 3, 4) sprawiła mi podczas lektury dużą przyjemność wnosząc odpowiednio dobraną dawkę ironii, budując dziwną-niedziwną więź z Autorem.

Inspektor Van Graaf, nieustający w zdobywaniu kobiecych wdzięków, ceniony policjant rozpoczyna urlop. Wyjeżdża do Sopotu, gdzie zamierza spotkać się z Nathanielem Ernstem, przyjacielem pełniącym funkcje komendanta tamtejszej policji. Do odpoczynku w swoim ulubionym mieście zachęca współpracownika, obdarzonego niezwykle przenikliwym umysłem, Doktora Figlona. Gdy Van Graaf traci życie, obecność doktora okazuje się być niemalże błogosławieństwem.

Sopot, w nigdy nie byłam, opisał Artur Ubertowski tak dokładnie, że nie mogłam pozbyć się wrażenia, iż miasto znam i na dodatek czuję zapach smażonych ryb i frytek oraz słyszę łomot zwany muzyką dobiegający z przeróżnych barów. Akcja powieści toczy się sprawnie, a tym, co pozwala na wyjawienie sprawcy morderstwa, okazuje się być dedukcja i sprawność myślenia. Postacie powieści obdarzone są holenderskimi nazwiskami. Tu, doszukując się owego łamania konwenansu, przypomniałam sobie wiedzę o mennonitach osiedlających się w Polsce.

"Inspektor Van Graaf" to kryminał dobrze napisany, z ciekawymi postaciami, pozwalający na przyjemne (i pouczające) spędzenie czasu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...