Przejdź do głównej zawartości

Joanna Laskowska. Córka i córuchna. Tululu.

Wydane przez
Wydawnictwo Skrzat

Joanna Laskowska przedstawia najmłodszym czytelnikom dwie baśnie funkcjonujące zapewne w pamięci ich rodziców i dziadków. Opowiada je jednak po swojemu, tak jakby opowiadała swojemu dziecku.

Baśń pierwsza opowiada o dziewczynce, którą macocha wysłała w zimę po wodę do studni, która do tej studni wpadła, a wędrując przez świat w jakim się znalazła trafiła do Srebrnowłosej Baby. Ta zaproponowała dziewczynie służbę, a na jej koniec wynagrodziła gospodarną i pracowitą dziewczynkę sowicie. Zazdrosna macocha wysłała w podobną wędrówkę swoją leniwą i niegospodarną córkę. Skutek powinniście pamiętać:)

Druga opowieść, przyznam nieznana mi, przedstawia historię chleba, który uciekł babuleńce i poturlał się w świat, by w końcu dać się przechytrzyć i trafić do brzucha cwanego... Ech, nie powiem...

Lubię baśnie. Po pierwsze - w nich zawsze Dobro zostaje nagrodzone, a Zło ukarane. Po drugie - kiedykolwiek bym po nie nie sięgnęła, swoim prostym, moralnym przekazem, ustawiają mnie do pionu po chociażby czytaniu prasy codziennej. Po trzecie - cóż zapewni lepszy powrót do świata dzieciństwa niż baśnie?

Polecam:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?