04 maja 2010

Lewis Carroll. Przygody Alicji w Krainie Czarów. Po tamtej stronie lustra i co Alicja tam znalazła.


Wydane przez
Wydawnictwo Czytelnik

Moje ostatnie spotkanie z Alicją odbyło się, gdy miałam lat 10 lub 12 i nie należało do tych, po których rzeczoną książkę i jej bohaterkę wielbi się często do niej wracając. Zatem, gdy teraz trafiła w moje ręce historia Alicji, potraktowałam jej lekturę nieco jak wyprawę w nieznane; chciałam przekonać się jak dorosła "ja" potraktuję opowieść Lewisa Carrolla.

Książka jest przecudnie wydana. Twarde okładki przedstawiają Alicję na ilustracji Johna Tenniela (jego grafiki znajdują się w całej książce) i ozdobione są motywem kwiatowym według Wiliama Morrisa. Tekst powieści przetłumaczyła Jolanta Kozak i jest to podobno jedno z najlepszych tłumaczeń.

Alicja wędrująca przez Krainę Czarów i po drugiej stronie lustra zaskoczyła mnie. Pozytywnie. Zauroczyły mnie dziwne, na poły filozoficzne dyskusje dziewczynki ze spotykanymi ludźmi, długaśne wiersze poraziły poziomem absurdu.

Bzdrężyło. Szłapy maślizgajne
Bujowierciły w gargazonach.
Tubylerczykom spełły fajfle,
Humpel wyświchnął ponad.*

Moje czytanie sprzed lata różni się od dzisiejszego tym, że mimo, iż pewnie wielu znaczeń wpisanych w opowieść o Alicji nie pojmuję - podobnie jak dawniej - dziś zdaję sobie sprawę z istnienia tomów mądrych ksiąg, których zadaniem jest objaśnienie maluczkim tego, co Autor chciał powiedzieć. Wędrówka wraz z Alicją przez Krainę Czarów uzmysłowiła mi bezkrytyczne przywiązanie do wielu twierdzeń, które ja, a wraz ze mną cała współczesna cywilizacja, hołduję w przekonaniu, że inaczej się nie da. Jak pokazuje przykład Lewisa Carrolla - da się.

Powrót do tej lektury skłonił mnie do jeszcze jednej refleksji - może warto sięgać po książki poznawane w dzieciństwie i wczesnych latach młodzieńczych, by - będąc dorosłym - dostrzec w nich więcej?

* (s. 134)

4 komentarze:

Agnes pisze...

Oczywiście, że warto wracać, niestety, należy liczyć się z tym, że powtórne czytanie wydmucha gdzieś (jak obłoczek kurzu) to ciepłe wspomnienie, jakie mieliśmy o książce. Nie zawsze, na szczęście. "Alicja" na pewno do takich książek nie należy.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Agnes,
ponadczasowa jest też moim zdaniem "Mała księżniczka":)

Agnes pisze...

A tego, widzisz, nie czytałam :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Agnes,
to zrób to czym prędzej:)