10 maja 2010

Marek Krajewski. Erynie.

Wydane przez
Wydawnictwo Znak

Najnowsza powieść Marka Krajewskiego zaczyna się dokładnie tym samym fragmentem, co poprzednia. Nad Lwowem wstaje ranek, który obiecuje swym różowym blaskiem piękny dzień. Niestety – przynajmniej dla niektóry – dzień ów nie będzie dobry. W podwórkowym wc przy domu zamieszkanym przez Żydów znaleziono ciało zmasakrowanego chłopca. Policjanci mają świadomość, że do walki z takim bestialstwem stanąć może tylko komisarz Popielski.

Opowieść prowadzi czytelnika zaułkami Lwowa odsłaniając dwoisty portret miasta. Przedstawia ludzi, którym nie sposób uwierzyć i tych, którzy nigdy nie wierzą nikomu. Pokazuje ciemne strony codzienności, brud życia i zestawia to z naiwną ufnością dzieci. Atmosferę powieści podkreśla czas w niej opisywany - wiosna 1939 roku, gdy czuć już grozę działań nazistów.

Nie umiem powiedzieć, co sprawia, że w prozę Krajewskiego popada się jak w studnię. Może to narracja, która nie wypuszcza czytelniczej uwagi? Może fascynacja tym, czego mamy nadzieję sami nigdy nie doznać? A może ów barokowy, przepełniony słowami, które u kogoś innego brzmiałyby sztucznie bądź niemiło, sposób pisania? Może miasto opisane tak, by czytelnik natychmiast zapragnął je ujrzeć przejść się jego uliczkami (koniecznie za dnia), poczuć Ducha - pozbawionego łagodności, krnąbrnego, ale pociągającego?

Nie wiem. Wiem za to, że "Erynie" zawładnęły bezpardonowo moim czasem. Aż do ostatniej strony...

P.S. 

10 komentarzy:

2lewastrona pisze...

zazdroszcze ze juz masz...:)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

2lewastrona,
:)

Dabarai pisze...

Czekam na moja ksiazke, moze w przyszlym tygodniu...

Yo pisze...

hm, wertowałem, ale mnie nie wciągnęła, ale po tej recenzji chyba spróbuję jeszcze raz :)

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Yo,
a ja dawno Krajewskiego nie czytałam i przypomniałam sobie podczas lektury, że przecież lubię jego pisanie:)

virginia79 pisze...

ja nie czytałam nigdy Krajewskiego ... zainteresowałaś mnie. Ach, gdyby mi ktoś tak wspaniale czytał do snu :). Gdyby tym kimś jeszcze był sam autor danej książki ... rozmarzyłam się, bo padnięta dziś jestem i sił na nic nie mam.

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Virgino,
sprawdź kto czyta Krajewskiego na audiobooku:) Może też jakiś pan z upajającym głosem?:)

Futbolowa pisze...

A ja nie jestem do jego twórczości przekonana, ale może to też wynika z samego gatunku, za którym nie przepadam. A może akurat 'Koniec Świata...' nie był dobrym początkiem?

Przyznać jednak muszę, że nikt tak rewelacyjnie nie przedstawia świata, jak on. Marzy mi się, aby ktoś osadził kiedyś akcję w mojej Częstochowie i opisał ją z tak genialną dokładnością. To właśnie u Krajewskiego urzeka mnie najbardziej :)

Futbolowa pisze...

Ach, i chciałabym podlinkować :)
Pozdrawiam!

http://kreatywa.blogspot.com

Prowincjonalna nauczycielka pisze...

Futolowa,
zazdroszczę mieszkańcom Wrocławia Krajewskiego i Lublina - Wrońskiego:)
Zaraz podlinkuję:)