Przejdź do głównej zawartości

Przywiązanie

Od kilku dni w nocy zaszczyca nas Gusia. Oprócz tego, że w dzień terroryzuje mnie polegując na moich kolanach (nawet gdy jem obiad burczy, że pochylam się nad stolikiem i nie ma dla niej miejsca na kolanach), postanowiła z nami spać. Czyn ten jest o tyle niezwykły, że Gusia takiego wyboru dokonuje jakby falowo - trochę z nami śpi, później przez kilkanaście tygodnie nie, by wrócić za czas jakiś do wspólnego łózka. Gusiowe spanie jest fascynujące. O ile Sisi, która niegdyś układała się wygodnie na kołdrze, nie znosi konkurencji i zrezygnowała z wspólnego spania na rzecz Nusi, tak Gusi nie przeszkadza nic. Kocórka przypomina nieco plasterek - ułoży się nie bacząc na wygodę naszą, czy obecność Nusi i śpi wtulona mocno. Czasami jest tak, że przytulą się do siebie z Nusią pupami i aż spać wtedy nie można, tylko trzeba patrzeć.

Sisi odprawia za to swoisty rytuał. Gdy Z. się kładzie, przychodzi, ugniata kocyk (szykuje mu chyba posłanie) i spełniwszy obowiązek wielkim susem ucieka z naszych rąk, żebyśmy jej przypadkiem nie chcieli zmusić do wspólnego spania, bo ona ma teraz czas aktywności.

Ostatnio koty zwariowały na punkcie pudełek. Ale szerzej o tym - następnym razem:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?