Przejdź do głównej zawartości

Czy Wy wiecie...

jaką cudowne jest posiadanie własnej pingpongowej piłeczki? Można nią grać w hokeja, turlać wokoło wersalki, wrzucić do koszyczka i toczyć boje z koszyczkiem, żeby ją wyciągnąć, można wepchnąć w ciamny zakamarek pod wanną i udawać dzielnego zdobywcę przy jej wyciąganiu, można podskakiwać wyssssoko, gdy piłeczka leci w powietrzu, a także zakopać piłeczke w misce z wodą/jedzeniem lub kuwecie.

I to wszystko za jedyne 1,80 zł (3x 0,60 zł). 

Komentarze

mrouh pisze…
O, Furia jeszcze nie zakupuje w kuwecie zabawek. Piłeczkę też ma, pomarańczową, ale jest zbyt lotna i często ukrywa się w zakamrkach i kocina o niej zapomina. Najwierniejszym przyjacielem Furii jest królik duracela, którego zaraz na wstępie znajomości rozebrała z koszulki i spodenek, a teraz bawi się golasem:-)
kociokwik pisze…
Mrouh,
u nas przebojem były wieczka od jogurtów;) Od wczoraj są piłeczki;)
Anonimowy pisze…
Znamy, znamy i lubimy bardzo, choć nie zakopujemy - pasjami zapodziewamy :-)
Hersylia
kociokwik pisze…
Hersylio,
zapodziewanie jest prawie tak fajne jak zabawa. A ile radości, gdy się coś znajdzie;)
PB pisze…
Aktualnie ulubioną zabawą Franusia jest obgryzanie kartonowej skrzynki, tak że z dnia na dzień jest niższa. Przy okazji pani może posprzątać podłogę.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...