Przejdź do głównej zawartości

Czy Wy wiecie...

jaką cudowne jest posiadanie własnej pingpongowej piłeczki? Można nią grać w hokeja, turlać wokoło wersalki, wrzucić do koszyczka i toczyć boje z koszyczkiem, żeby ją wyciągnąć, można wepchnąć w ciamny zakamarek pod wanną i udawać dzielnego zdobywcę przy jej wyciąganiu, można podskakiwać wyssssoko, gdy piłeczka leci w powietrzu, a także zakopać piłeczke w misce z wodą/jedzeniem lub kuwecie.

I to wszystko za jedyne 1,80 zł (3x 0,60 zł). 

Komentarze

mrouh pisze…
O, Furia jeszcze nie zakupuje w kuwecie zabawek. Piłeczkę też ma, pomarańczową, ale jest zbyt lotna i często ukrywa się w zakamrkach i kocina o niej zapomina. Najwierniejszym przyjacielem Furii jest królik duracela, którego zaraz na wstępie znajomości rozebrała z koszulki i spodenek, a teraz bawi się golasem:-)
kociokwik pisze…
Mrouh,
u nas przebojem były wieczka od jogurtów;) Od wczoraj są piłeczki;)
Anonimowy pisze…
Znamy, znamy i lubimy bardzo, choć nie zakopujemy - pasjami zapodziewamy :-)
Hersylia
kociokwik pisze…
Hersylio,
zapodziewanie jest prawie tak fajne jak zabawa. A ile radości, gdy się coś znajdzie;)
PB pisze…
Aktualnie ulubioną zabawą Franusia jest obgryzanie kartonowej skrzynki, tak że z dnia na dzień jest niższa. Przy okazji pani może posprzątać podłogę.

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?