Przejdź do głównej zawartości

Historia filozofii XX wieku - zapowiedź recenzji


Profesor Tadeusz Gadacz tworzy wielkie dzieło. Pierwszy tom ukazał się niedawno dzięki Wydawnictwu Znak. Za czas jakiś opublikuję recenzję, a póki co zapraszam do lektury wywiadu jaki z Profesorem przeprowadził Jacek Żakowski i wysłuchania rozmowy Michała Bardela z Autorem "Historii filozofii XX wieku".

Komentarze

Ada pisze…
Dziękuję za link do wywiadu - zaczytałam się w nim i na pewno jeszcze będę do niego wracać, podejmuje tyle ważnych i szczególnie bliskich mi kwestii. Jak uprawianie filozofii ma się do bycia-w-świecie, czy ów ascetyzm i skupienie wyłącznie na pracy naukowej jest jedyną możliwą drogą? a może jest to mimo wszystko rodzaj zachwiania niewidocznej równowagi, życie wyłącznie do wewnątrz, wytężona praca, taka.. jakby właśnie zakonna, średniowieczna. Podziwiać czy przerażać się? Inna sprawa, że przeciętnemu człowiekowi trudno uzyskać wgląd w motywacje i pobudki geniusza, drogi, jakimi chodzi/błądzi jego umysł. To już oczywiście taka ogólna uwaga, w oderwaniu od omawianej książki i jej autora, o którym wiem niewiele. Ale czytałam ostatnio niezwykle ciekawą rzecz o Wittgensteinie i rzeczywiście jego geniusz budził podziw i przerażenie i tak nieludzki był czasem w ludzkich sprawach.

Z niecierpliwością czekać będę na recenzję!
Monika Badowska pisze…
Ado,
myślę, że gdy chce się robić coś dobrze trzeba temu poświęcić wielką część życia. I najwyraźniej, by dobrze myśleć i oddawać się filozofii trzeba móc się oderwać od codzienności.
Poszperaj za informacjami o Gadaczu, to ciekawa osoba.
Pozdrawiam:)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...