Przejdź do głównej zawartości

Urodziny Nusi

Nusia, czyli Mały Misiu, miała cztery tygodnie kiedy wzięliśmy ją ze schroniska. Wyglądała tak:


Dzisiaj Nusia ma drugie urodziny. I wygląda tak:



Jasno widać, że Nusia to wielka dama, ale przecież ciągle pozostaje naszym maleńtaskiem, najmłodszym kocim dzieciątkiem. I to jest cudowne :-)))

Komentarze

milena pisze…
najlepszego zdrówka :) pamiętam te czasy kiedy Nusia u Was zamieszkała i jej chore oczko i inne szczegóły, pozdrawiam :)
ewung pisze…
Wszystkiego najlepszego Mały Misiu :-)
Brahdelt pisze…
Ależ urosła! Buziaki i głaski dla jubilatki!!! *^v^*
kociokwik pisze…
>Wszyscy

W imieniu Małego Misia - dziękuję za życzenia :-)
abigail pisze…
Wszystiego najlepszego :))!!
Anonimowy pisze…
Wyrosła na intelektualistkę a jaka już dorosła.dużo zdrówka i wspaniałych gonitw!
hersylia810 pisze…
Małemu Misiu głaskanko urodzinowe śle się!
olisek pisze…
Duzo glaskow i zdrowka dla Malego Misia! Z pieknego kociatka zachwycajaca kicia wyrosla :)
kociokwik pisze…
Abigail, Hersylio, Olisku,
dziękujemy:)
alexls pisze…
Urodzinowe poglaski dla pieknej Kotki! Sliczne ma futerko i spojrzenie juz powazne i "dorosle"! Przynajnmniej na tym zdjeciu;)
Anonimowy pisze…
Zyczymy wielu satysfakcjonujących posiłków :) Sto lat!
rudomi pisze…
I ja dołączam się do życzeń! Trochę spóźnionych...
Przede wszystkim dużo zdrowia, pociechy z opiekunów - stałej i czułej obecności i zawsze pełnej gotowości do służby ;)
rudomi pisze…
a przy okazji! Kociokwik, na konkurs można zgłaszać tyle zdjęć ile jest kociastych :)
xmas_eve pisze…
Fajna z niej dziewczyna :)
kociokwik pisze…
alexls,
:)

Rudomi,
dzięki za życzenia i wiadomość - doślemy zdjęcia;)

xmas_eve,
też tak myślimy:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...