Przejdź do głównej zawartości

Ornela Vorpsi. Kraj, gdzie niegdy się nie umiera.


Wydane przez

Wydawnictwo Czarne

Książka zaciekawia już od pierwszej za tytułową stroną. Zaciekawia dedykacją, która brzmi:

Poświęcam tę książkę słowu pokora, które nie występuje w języku albańskim. Jego brak może za sobą pociągnąć nader ciekawe konsekwencje w dziejach narodu.

Autorka, mieszkająca w Paryżu Albanka, przez zbiór opowiadań ukazuje nam swój ojczysty kraj i być może dokonuje rozrachunku z albańskim postrzeganiem kobiet i własnym dzieciństwem w kraju rządzonym przez Envera Hodżę.

Zadziwiające jest społeczne postrzeganie kobiet przez kobiety, o jakim pisze Vorpsi. To, że mężczyźni tęsknią za pięknymi Włoszkami z ekranów telewizorów i na skutek tejże tęsknoty źle traktują własne kobiety wydaje się być dla autorki zrozumiałe, o ile funkcjonuje w Albanii. Jednak na to, że kobiety mówią o innych kobietach w sposób wulgarny nie znajduje żadnego usprawiedliwienia.

Wstrząsająco brzmią opowieści z lekcji w szkole. Lekcji prowadzonych przez Towarzyszkę – Nauczycielkę, która powtarzając slogany partyjne szpieguje rodziców swoich uczniów, chcąc dzięki słowom dzieci przyłapać ich na sprzeciwianiu się Jedynej Słusznej Władzy.

Albania jaka ukazuje się zza słów autorki jest przerażająca w wymiarze społecznym, ale bogata przepięknymi krajobrazami. Ornela Vorpsi opisuje zwyczaje jakie panują wśród mieszkańców Shqipërii – wspomina o obyczajach ślubnych, o sposobie parzenia kawy, o obyczajach pogrzebowych. Ale nie waha się pisać o efektach reżimu, o więźniach politycznych, o konieczności zachowywania dziewictwa.

Autorka przedstawia nam Albanię jaką zapamiętała z dzieciństwa, jaką zna współcześnie i robi to doskonale. Myślę, że ta książka będzie zawsze stała u mnie na półce. Zaraz obok przewodnika po Albanii.

Komentarze

Anonimowy pisze…
U mnie ta ksiązka czeka na swoją kolej. Ciągle ktoś inny wpycha się przed nią. Ale czytałam ciekawe recenzje na jej temat. Zobaczymy
Monika Badowska pisze…
Beel,
ciekawa jestem Twojej opinii.