Przejdź do głównej zawartości

Półka z książkami





Nie pamiętam, które z książek już Wam pokazywałam. Ostatnio mam na głowie różne ważne sprawy i książki zaczęły żyć własnym życiem. Rozpychają się na półce, wędrują po niej (bo ja pedantycznie je poukładałam, a poukładane już nie są) i jak tylko zatrzymuję na nich wzrok wrzeszczą: Teraz ja, mnie przeczytaj, ja, ja, ja!

Ich ego postanowiłam podbudować zdjęciami. Myślicie, że będą zadowolone?

Komentarze

Anonimowy pisze…
Z moimi książkami jest podobnie :) Ja je układam.... Potem dziwnym trafem są poukładane zupełnie inaczej :) i w innych miejscach się znajdują niż pierwotnie. Z czasem już sama nie wiem które czytać w pierwszej kolejności... Tak to już bywa...
Monika Badowska pisze…
Kalarepo,
a niby książki to przedmioty martwe (tak przynajmniej sądzą niektórzy);)))
Brahdelt pisze…
U mnie też tak się piętrzą i rozpychają, nawet w dwóch rządkach, tym z tyłu pewnie trochę smutno...
Anonimowy pisze…
Mnie sie ostatnio jedna wepchała do łózka. I dopiero po południu odkryłam, że sypiam z Woodim Allenem ;) Siedział pod kołderką jak trusia, ale to do niego chyba podobne?
Monika Badowska pisze…
Brahdelt,
musisz dostawić półki, żeby książki się nie gniotły;)

Peek-a-boo,
ja sypiam z "Medikusem";)
Anna pisze…
Widzę parę fajnych książek:) Ja ostatnio sypiam z książkami dla dzieci, które córka mi do łóżka znosi. Widzę już u mojego malucha niechybne oznaki czytomaniactwa:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...