Przejdź do głównej zawartości

Czas biegnie, pędzi...


Zainspirowana wpisem Padmy i Kalarepy postanowiłam sprawdzić od kiedy prowadzę bloga książkowego. I z tego sprawdzania wyszło mi, że dwa lata minęły w maju. Oczywiście nie jest tak, że blog od początku miał taką formę jaką ma teraz. Pierwsze blogowe kroki stawiałam na bloxie, a notatki zawierały przede wszystkim listę książek do przeczytania, cytaty z tego, co już przeczytane, lub krótkie notki mające w przyszłości obudzić moją pamięć.

Uczestnictwo w wyzwaniu Portrety Kobiet nauczyło mnie pisać nieco więcej o tym, co czytam, a potem to już jakoś się zadziało, że czytam i piszę coraz więcej i dokładniej. Dziękuję współuczestniczkom wyzwań za poprzeczkę, którą stawiają wysoko.

Wkrótce kolejne wyzwanie. Już nie mogę się doczekać:)

Komentarze

Anonimowy pisze…
Mbmm gratuluję Tobie prowadzenia jednego z moich ulubionych blogów ksiązkowych, na który zaglądam codziennie!;)) fajnie, że mogę Ciebie pocztać...
Monika Badowska pisze…
Foxino,
zarumieniłam się:)
Anonimowy pisze…
Gratulacje Mbmm :* Kolejnych dwóch lat a nawet dłużej :)
Monika Badowska pisze…
Miło, że połączyłaś nicki;))) Dzięki, Tobie wzajemnie - wiele szczęśliwych lat blogowania:)
Anonimowy pisze…
hmm, takie mam wrazenie, ze bedziesz pierwsza, ktora 'zaliczy' wyzwaniowa lekture, jestes naprawde ksiazkowy strus pedziwiatr;)
Monika Badowska pisze…
Ice,
dzięki;) Trochę szykuje się zmien w moim życiu, więc chyba zwolnię:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...