Przejdź do głównej zawartości

Pożegnania



W piątek umarła Kredka. Przyszła kiedyś sama do schroniska i żyła tam - energiczna, wesoła, łapiąca za serce.

Dziś umarł Zefirek. Niedawno znalazł dom. Dużych, dzieci, ogród. Już nie musiał szaleć w klatce.

Jedna z kotek urodziła trzy martwe kocięta.

Pan Tadeusz, dworcowa znajda, zmarł na obustronne zapalenie płuc. I jeszcze jeden kociak. I chyba jeszcze dwa.

Bardzo mi smutno.

A gdy Nusia przebiega po mnie goniąc wyimaginowanego wroga zaciskam kciuki za jej zdrowie i życie.

Komentarze

daria_nowak pisze…
Przykre. Bardzo źle znoszę takie wiadomości. Mam jakieś ogolnozwierzęce poczcie winy, ze tylu ludzi jest okrutnych do zwierząt, wiec niejako za nich je kocham.
mustahelmi pisze…
Znam to uczucie - w lutym straciłam koteczkę Elzę - przegrała walkę z kocim katarem. Wydaje mi sie jednak, że to co się dzieje, nie dzieje sie bez przyczyny... straciłam Elzę, a w czerwcu pojawiła się u mnie Oska - czarna jak węgiel koteczka o złotych oczach. Gdyby Elzunia żyła, nie mogłabym przyjąć do siebie kolejnego kota - mój mąż z trudem akceptował 4 koty, piątego by nie zniósł chyba ;))

Pozdrawiam serdecznie i głaski dla Kociastych :)
kociokwik pisze…
Zuzanno,
ano smutno...

Dario,
rozumiem.

Mustahelmi,
nic w życiu nie dzieje się bez powodu. Pozdrawiam Koty, Ciebie i Męża:)

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?