Przejdź do głównej zawartości

Dnie pełne wrażeń

Wczoraj pan kurier przywiózł takie wielkie coś. Dużo było foliowych opakowań i kartonu. Świetna zabawa. Popołudniu zostawiliśmy Kociaste z nowym łóżkiem, a gdy do nich wróciliśmy dzierżyliśmy strasznego potwora vel odkurzacz. Nusia i Sisi zwiały podczas próby odkurzacza do łazienki, a Gusia siedziała zamieniona w puchatą piłkę z głową na parapecie. Sisi obraziła się na nas na dobre pół godziny.

Dziś odwiedził nas kolejny kurier – tym razem przyniósł paczkę Ko-córkom. Dostały mnóstwo nowego, pachnącego żwirku, wielką paczkę jedzenia, myszy, zabawkę z dzwonkiem oraz smakołyki. Nusia oszalała na punkcie tychże myszy. Podskakuje, poluje, chowa pod koc, a potem udając, ze zapomniała gdzie są, odnajduje je z wyraźna radością na pyszczku. Sisi podskakuje do myszki i z myszką, a w biegu do myszki o pół głowy wygrywa z Nusią (choć i tak w ostatnim momencie pozwala złapać myszkę Maleńtasowi). Gusia z myszką robi sus, przytrzymuje myszkę między łapkami, przykrywa ją własną piersią i rozgląda się na boki sprawdzając, czy nikt nie zamierza zabrać jej białego stworzonka. Zabawki z dzwonkiem boją się wszystkie trzy:/

Umęczone nadmiarem wrażeń śpią. A w nocy włażą na kołdrę i śpią na nas.

Komentarze

Anonimowy pisze…
A gdzie zdjęcia z tych uciech?
kociokwik pisze…
Oj, nie dałam rady zrobić:) Ale jutro się postaram:)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...