Przejdź do głównej zawartości

Mikael Ollivier, Raymond Clarinard. E-den.



Wydane przez
Wydawnictwo Dwie Siostry

„E-den” to powieść futurystyczna. Akcja dzieje się w bliżej niesprecyzowanej odległości czasowej od nam współczesnej, w Paryżu. Bohaterami są: Serge, agent federalny ds. narkotyków i jego syn, Goran. Świat wokół nich jest sztucznie utrzymywany. Resztki zasobów paliwowych służą do nabijania kabzy politykom, podczas gdy ekologicznej i taniej byłoby jeździć pojazdami na prąd. Błękit nieba jest sterowany komputerowo, a trzymiesięcznym płodom robi się badania genetyczne określające ich choroby dziedziczne, tak by od urodzenia podawać im środki profilaktyczne mające chronić przed miażdżycą, zawałem, krótkowzrocznością czy nadwagą.

Na rynku środków odurzających pojawia się nowy narkotyk o przerażającym działaniu. Liczba osób, która po jego zażyciu straciła przytomność i zapadła w śpiączkę stale rośnie. Po ów specyfik sięga także córka znanego polityka, w której zakochuje się Goran. Serge próbuje wyjaśnić działanie narkotyki i znaleźć na niego remedium, syn marzy o spotkaniu z Mel. Nawet jeśli droga do dziewczyny prowadzi przez strzykawkę…

Zanim wczytałam się w tę książkę nie byłam pewna, czy przemówi do mnie coś, co opisuje wyimaginowaną przyszłość. Po kilku stronach wiedziałam już, że przemówiło, a im bliżej końca tym silniej potrzebowałam wiedzieć co jeszcze się wydarzy.

Autorom udało się doskonale sportretować świat przyszłości. Świat, do którego dążymy ze wszystkich sił, choć może nie do końca zdajemy sobie sprawę, że tak będzie wyglądał. Chcemy świata pięknego, a jednocześnie nie dbamy o to, by zachować go pięknym. Chcemy przyjaźni, miłości, rodziny i nie pamiętamy, że aby ich doświadczać musimy się nieco postarać, włożyć odrobinę pracy i wysiłku.

Czy e-den, wirtualna rzeczywistość, do której wiodą e-narkotyki, stanie się naszą rzeczywistością? Czy nie za często żyjemy traktując świat wokół nas, za mniej ciekawy od tego, który staje się naszym udziałem, gdy włączymy komputer?

Jest o czym myśleć.

P.S. Bardzo podoba mi się logo wydawnictwa:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...