Przejdź do głównej zawartości

Święta











To trzecie święta jakie spędza z nami Sisi. W czasie pierwszego Bożego Narodzenia, podczas którego żyła Sisuleńka mieliśmy sztuczną choinkę, a kocinka radośnie jej używała. Wspinała się wciąż i wciąż pełna zapału na szczyt drzewka. Dziś się nie wspina – igły nie są przyjazne kocim łapeczkom, ale nie znaczy to że się nie interesuje. Sprawdza co chwila, czy może już choinka straciła swe nieprzyjazne cechy i ogląda bombki.

Wiemy na pewno że rok temu 24 grudnia ludzie odwieźli Gusię do schroniska. Dziewczyny z fundacji nadały jej imię odpowiednie do dnia – Wilgusia. Dwa miesiące później tylko je skróciliśmy. Nie wiemy zatem, które to święta za życia Guziolka (podejrzewamy, że drugie lub trzecie). Z nami pierwsze. Ale – być może (bo tego nie wiemy) wspominając ubiegłoroczną traumę – Gusia bardzo ostrożnie podeszła do wczorajszej uroczystości; zdecydowała spędzić czas wigilijny w koszyczku.

Niewątpliwie są to pierwsze święta Nusi. Na świecie pojawiła się w maju, więc ten rok jest rokiem doświadczania wszystkiego pierwszy raz. No i Nusia doświadcza – z entuzjazmem Maleńtasa, z zachłannością i ciekawością. Pomagała Tacie ubierać choinkę, ogląda bombki, bawi się orzechem i podkrada suszone jabłka. Wczoraj zafascynowały ją prezenty.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Wszystkiego wesołego na Świeta i w Nowym Roku :))))
zyczą katowickie niekochane :)))
dziękujemy

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...