Przejdź do głównej zawartości

Gloria Goldreich. Kolacja z Anną Kareniną.


Ta książka to opowieść o tym jak zmienia się ludzkie życie pod wpływem spotkań z przyjaciółmi. Spotkań nie byle jakich, a specyficznych – bo poświęconych omawianiu czytanych książek.

Sześć różnych pod każdym względem kobiet spotyka się, by dzielić się wrażeniami z lektur. Ot, takie nasze Dyskusyjne Klubu Książki, połączone jednak z wizytą w domu jednej kobiet z grupy, okraszone obiadem i słodkościami.

To, że odczytałam te książkę do końca mogę zrzucić jedynie na gorączkę i obezwładniającą mnie chorobę. Akcja powieści jest bowiem przewidywalna od samego początku, bohaterki są osobami o anielskich wręcz przymiotach, a ich życie po różnych zawirowaniach pięknieje z każdą omówioną powieścią.

Jedyne co mnie zainteresowało, to to, że bohaterki zawsze omawiając jakąś książkę skrupulatnie odnoszą ją do życia autorki, śledząc powiązana tegoż życia z powstałym utworem. I tu mam mieszane uczucia – czy zawsze, z każdym autorem można tak robić?

Komentarze

Anonimowy pisze…
Kupiłam tę książkę jakiś czas temu, ale nie miałam jeszcze okazji przeczytać. Szkoda, że przewidywalna. Kojarzy mi się z "Klubem miłośników Jane Austen". Tu jednak bohaterki nie skupiają się na jednej pisarce.
Monika Badowska pisze…
Kultur-alnie,
o wiele ciekawsza i zabawniejsza jest książka Virginii Ironside pt. "Nie, nie chcę się zapisać do Klubu Książki". Bardziej też podobał mi się "Klub książki" Mary A. Monroe.
Pozdrawiam:)
Anonimowy pisze…
Dziękuję za podpowiedź - muszę przyznać, że nie słyszałam o tych książkach. Pozdrawiam również:)
Anonimowy pisze…
szkoda, że się nie podobało'( ja dostałam ją od koleżanki z bloga i tak sobie czeka na swój czas...i nie wiem, jak szybko się doczeka...
Monika Badowska pisze…
Chiaro,
do mnie nie przemówiło... Ale może Ty odbierzesz ją inaczej?
Anonimowy pisze…
Uczestniczac w dwoch klubach - polskim i amerykanskim, moge chyba powiedziec, ze jest to typowe podejscie. Na obydwu zajmujemy sie nie tylko ksiazka, ale takze dosc duzo dowiadujemy sie o autorze. Ostatnio na moim blogu opisalam ksiazke Brytyjczyka "Remainder", ktora jest dosc powiklana, ale do momentu gdy dowiesz sie wiecej o autorze.
Jednoczesnie wiem, ze sa ksiazki po ktore nie siegnelabym sama, gdyby nie zobowiazanie do sprobowania zapoznania sie z nimi wlasnie na klub..
Nie bronie tej pozycji, a tylko dziele sie moimi spostrzezeniami. Zreszta zapraszam na moj internetowy klub ksiazki...
Monie
Monika Badowska pisze…
Monie,
cóż ja bym też nie przeczytała kilku książek gdyby nie dyskusyjny klub książki. Lubię tego typu wyzwania i dlatego też biorę udział w tych internetowych. A wracając do klubów książki - w żadnym, na spotkaniu którego byłam, nie omawialiśmy szczegółowo życia autora odnosząc go do utworów jakie napisał. Owszem wspominaliśmy o postaci, która stworzyła to co czytamy, ale bez zagłębiania się biograficznego. Stąd moje zdziwienie i przyznam, że było to zdziwienie na plus - chyba jako jedyne w tej książce.
Pozdrawiam Cię serdecznie - kiedyś już chyba zaprosiłaś mnie na dyskusję przez skypa, ale miałam akutar zjazd rodziny i nie sprzyjało to rozmowom internetowym;)

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...