Przejdź do głównej zawartości

Archipelag - magazyn bukinistyczny.

Dawno, dawno temu padł na jednym z blogów pomysł stworzenia pisma dla książkolubnych. Pierwotnie zgłosiłam chęć zaangażowania się w pracę, później jednak zmuszona byłam zrezygnować. Dziś swoją premierę ma czasopismo powstałe w tamtego pomysłu.

Gratuluję twórczyniom i zapraszam do lektury.

Komentarze

Czytadelko pisze…
o proszę jak fajnie, że wychodzą takie inicjatywy. Z chęcią przejmę swoim skromnym patronatem czasopismo ;)
Fantastyczna sprawa! Szkoda, że nie dołączyłaś, ale chyba jeszcze nic straconego? :)
Monika Badowska pisze…
Czytadełko,
dobry pomysł:)

Makówko,
:)
Czytadelko pisze…
napisałam czekam na odp. :)
Chihiro pisze…
Dziekuje w imieniu calej ekipy :)
Makowka ma racje, na nic nie jest za pozno...
Czytadelko pisze…
niestety chyba nie chcą mojego patronatu ;) bo nie mam żadnej odpowiedzi. W każdym razie życzę powodzenia, bo to bardzo fajna inicjatywa. A magazyn wygląda super i jest co konkretnie poczytać. Wchłonął mnie wczoraj na długi czas :)Pozdrawiam :)
Monika Badowska pisze…
Czytadełko,
a może dostały tyle e-maili, że nie mogą się wyrobić?:)
Czytadelko pisze…
może, ale możliwe też ze poleciałam do spamu bo często tam ląduje :)))
Chihiro pisze…
Czytadelko, nie dostalysmy zadnego emaila od Ciebie! Na razie w ogole emaile przyszly zaledwie trzy. Czyzby byl jakis problem z nasza skrzynka? To bylby dramat... Wyslij prosze emaila raz jeszcze na adres redakcja@archipelag-magazyn.pl i na moj adres chihiro2@gazeta.pl. Jak nie dojdzie na pierwszy to dojdzie na drugi :)
czytadelko pisze…
Chihiro, dziwna sprawa bo wasz adres na pewno dobrze był wpisany. Może to coś z mojej strony jest nie tak. Niedługo napiszę do ciebie to zbadamy tą sprawę :)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...