Przejdź do głównej zawartości

Ewa Ostrowska. Grześ, Tatuś i dalekie wędrówki.

Wydane przez
Wydawnictwo Skrzat

Po lekturze najnowszej książki Pani Ostrowskiej zaczęłam zastanawiać się, czy bliżej mi mentalnie do Mamusi Grzesia - kobiety szalenie praktycznej, czy Tatusia - żyjącego z głową w chmurach. 

Poznajemy Grzesie w przeddzień jego czwartych urodzin. Poznajemy także jego rodziców: Mamę, dla której najważniejsza jest - jak już wspomniałam - praktyczna strona życia, a także to, by wścibska ciocia Henia nie dostrzegła nigdzie brudu i Tatę, który jest naukowcem, synowi daje prezenty pozwalające odkrywać świat (a więc zdaniem Mamy - niepraktyczne), wciąż nakłania swoje dziecko do myślenia i bardzo kocha swoją żonę.

Przyznam, że nie pamiętam książki dla dzieci, w której Mama przedstawiona jest mało pozytywnie. To interesujący zabieg i byłam bardzo ciekawa jak rozwinie się akcja opowieści. Zakończenie mnie zaskoczyło i zaspokoiło moja potrzebę tego, żeby było "ładnie";)

"Grześ, Tatuś...." podpowiada jak rozmawiać z dzieckiem, jak pokazywać dziecku łatwość poznawania świata. Podsuwa znakomite pomysły na prezenty dla dzieci żądnych przygód i odkrywania cudów wokół siebie.

Po lekturze najnowszej książki Pani Ostrowskiej doszłam do wniosku, że ja też - tak jak Tatuś Grzesia - żyję z głową w chmurach.

Komentarze

Agnes pisze…
Tej autorki polecam też "O Królu Cukrowym", śliczne!
Anonimowy pisze…
ja dopiero zaczęłam czytać
szczerze mówiąc nie wiem co o tym myśleć
rodzina wygląda nagłeboko patologiczną

matka przedstawiona jak w jakimś krzywym zwierciadle: żandarm, ktyórego boi się nie tylko syn ale i mąż. i to żandarm nie wypełniający swoich obowiązków opiekuńczych wobec syna [dziecko 4-5 letnie znika z domu, mama w tym czasie sprzata, dziecko przesiaduje nad jeziorem, samo wychodzi na długa wyprawę do lasu

patologicznie przedstawione stosunku mąż - żona: facet niby się żony boi, dajesię zdominować, okłamuje ją i robi niemądrą kuchtrę, w porozumieniu z synem

może nie wiem jeszcze wszystkiego - czytam dopiero 3 rozdział. Ale nie wyobrażam sobie tej wolty, która naprawiłaaby wyyrzadzone szkody. poważnie zastanawiałam się czy czytac to dziecku. w miektórych momentach zahacza o horror

uważam że Pani Ostrowska przesadziła. Kupiłam książkę, żeby poczytać synowi o bliskości z tatą [jego często wyjeżdża]. Uznałam że bedzie tu opisana mądra relacja ojciec - syn. nie znalazłam tego.

pozdrawiam
Agnieszka

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...