Przejdź do głównej zawartości

Milena Wójtowicz. Podatek.

Wydane przez
Wydawnictwo Fabryka Słów

Słusznie podejrzewałam, że warto przeczytać "Podatek". Polowałam na tę książkę długo, aż wreszcie mi się udało i przyznam, że jestem bardzo zadowolona.

Monika okazuje się być wyśmienitym Poborcą Podatkowym. Przy pierwszym zleceniu budzi ukrytą w sobie magię i czym prędzej jest przez zwierzchników wpisana na listę magów. Za czas jakiś wychodzi na jaw, że Monika jest również rusałką. I tu już rzeczywistość fabuły wędruje z prędkością lawiny zgarniając po drodze wszelkie nieprawdopodobne wydarzenia, postacie.

Książka jest intrygująca; Autorka mruży oko tworząc realia powieściowe o włos absurdu oddalone od tego, co znamy  z życia.

Bawiłam się podczas lektury przednio. Czego i Wam życzę:)

Komentarze

Bazyl pisze…
A ja po "Załatwiaczce" jakoś tak, nieszczególnie. Ale skoro polecasz :)
Monika Badowska pisze…
Bazylu,
potrzebowałam takiego typu literatury - misz-maszu z fantazją:) I znalazłam to w "Podatku":)
słowoczytane pisze…
Bardzo lubię Twoje mini - recenzje, o ile tak mogę tę nazwać :) W kilku zdaniach potrafisz zmieścić to, co najważniejsze - i o to chodzi! :)
Monika Badowska pisze…
Skarletko,
bo w pewnych sytuacjach wiele słów oznacza za wiele słów;)
Lina pisze…
A ja jakoś podchodziłam do tej książki jak pies do jeża :) Poszukam jej w bibliotece :) I ja też bardzo lubię Twoje zwięzłe recenzje!
Pozdrawiam! :)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...