Przejdź do głównej zawartości

Henning Mankell. Zapora.


To, że znalazłam „Zaporę” na bibliotecznej półce świadczy po raz kolejny o tym, że cuda się zdarzają:)

Zbliżają się pięćdziesiąte urodziny Wallandera, który z dnia na dzień czuje się bardziej samotny. Była żona ma nowego męża, córka własne życie, a zaangażowanie w odkrywanie przesłanek ludzkiego (choć nieludzkiego) działania bywa czasami męczące. Komisarz zmęczony otaczającą go rzeczywistością i zniechęcony czekającą nań mizernym wynagrodzeniem emeryta dostrzega coraz silniej jak odstaje od świata, świata pędzącego wciąż do przodu.

Dwie nastolatki zabiły taksówkarza. Pedantyczny konsultant komputerowy umiera nagle podczas wieczornego spaceru. Jedna z dziewcząt ucieka z aresztu, a nieco później policja znajduje jej zwęglone zwłoki z stacji transformatorowej. Co wspólnego ma Angola ze Szwecją? Czy dzięki komputerom można zrujnować świat?

Bardzo lubię czytać powieści Mankella. Lubię ich nużącą powolność, niespieszny rytm i nawet deszcz, chłód i śnieg lubię, gdy pisze o nich ten autor. Lubię metafory jakie stosuje Wallander. Poświęciłam zatem „Zaporze” cała sobotę i nie żałuję:)

A gdy już odwróciłam ostatnio stronę pomyślałam, że zestawienie tej lektury z ogólnoświatowym kryzysem ekonomicznym daje wielkie pole do rozważań… Może ktoś uruchomił ów kryzys jednym przyciskiem?

Komentarze

Mary pisze…
Czytałam kilka książek Mankella i wszystkie mi się podobały. Nie oznacza to że już mam za sobą całą serię... Zapory nie czytalam ale wiele osob twierdzi, że to najgorsza z powieści. Nigdy nie sugeruję się zbytnio opiniami krytyków bo wolę na własnej skórze sprawdzić.. Tak więc przekonam się pewnie już niebawem:)
Jeśli podoba Ci się Mankell to może spodobałby Ci się też Marek Krajewski i jego seria z Eberhardem Mock'iem (uwielbiam) :) Miłej niedzieli
Monika Badowska pisze…
Mary,
znam Mock'a:) A na półce "doprzeczytajek" stoi "Aleja samobójców".
Nie powiedziałabym, że "Zapora" to najgorsza z Mankellowych książek. Może tylko najbardziej skierowana ja Wallandera i jego osobowość. I taka najpowolniejsza. Mnie to nie przeszkadzało - wręcz przeciwnie - stanowiło wartość.
Wzajemnie - miłego dnia:)
Mary pisze…
oooo .. i już mam kolejną opinię. dzięki. :)
Anonimowy pisze…
wow, very special, i like it.
Anna pisze…
Ja Mankella przeczytałam rzutem na taśmę wszystko, kilka lat temu. Żałuję, źe wtedy nie pisałam recenzji, bo umknęła mi treść niektórych z nich. Ale za to mam autograf autora:))
Monika Badowska pisze…
Anno,
zawsze możesz sobie zrobić "Powrót do Mankella":) Gratuluję autorgafu:)
Anonimowy pisze…
bardzo lubię jego książki. Od jego książek zaczęło się moje zainteresowanie prozą kryminalną ze Skandynawii, obecnie w nią "wsiąkłam":)
Monika Badowska pisze…
Chiaro,
u mnie było i jest podobnie:)
Inblanco pisze…
Nie dalej jak godzinę temu, rozmawiałam z przyszłym szwagrem o "Zaporze". Wg niego, uwielbiającego Mankella, to najsłabsza powieść. Ja się z nim nie zgadzam, bo choć rzeczywiście mniej w tej części dynamizmu, to wynagrodzeniem jest obecność Wallandera ;) Dla mnie "Zapora" to jedna z najlepszych części cyklu, choć rzeczywiście nieco inna od pozostałych.
Monika Badowska pisze…
Inblanco,
stąd też moja recenzja jest włąśnie bardziej skupiona na komisarzu niż na kryminalnej intrydze (albo przynajmniej taka miała być w założeniu). Ja cieszę się, że przeczytałam "Zaporę" i jestem ukontentowana jej treścią:)
Anna pisze…
Zawsze brak mi czasu na wracanie do książek...tyle nowych czeka na przeczytanie:)
Monika Badowska pisze…
Anno,
mnie też zawsze szkoda czasu na powroty... I aż czasami żałuję.

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...