Koty wylały kawę z kubka zanim zdążyłam jej spróbować. Ściana nadaje się do malowania... Gdy narzekałam na siły niszczycielskie Kociastych, Z. pokazał mi film.
Zobaczcie:
O czytaniu, książkach, pisaniu. O tym co warto i z kim poczytać. O zwierzakach, bez których dom staje się nudny. O życiu, po prostu:)
Koty wylały kawę z kubka zanim zdążyłam jej spróbować. Ściana nadaje się do malowania... Gdy narzekałam na siły niszczycielskie Kociastych, Z. pokazał mi film.
Zobaczcie:
Komentarze
ano rekompensuje... Tylko malować trzeba;)
Mosame,
:)
ano rekompensuje... Tylko malować trzeba;)
Mosame,
:)
śliczne zwierzaki, ale do mnie by się nie nadawały, zbyt duży mam bałagan, który zaraz by został "uporządkowany"
Sisi z Gusia własnie urządzają Wielka Pardubicka z kwikami i podskokami i w ogóle migaja tylko w oczach... Nie wiem czy to mija z wiekiem;)))
;)))
http://szukam.blox.pl/2008/12/Swieta-by-ewko.html - polecam lekturze.
Niech żyje kawa! :D
a dało się zamalować ścianę? Ja rozważam kolor kawowy;)))
Wnioskując po Twoim wpisie, kawa i ściana zdążyły się z sobą, tentego, związać? :D
takie mam podejrzenie;) Bo z innej ściany, na którą samodzielnie (bez pomocy kotów) wylałam pół kubka kawy, napój ów czarowny się nie zmywa. Przedpokój też będę miała kawowy;)