Przejdź do głównej zawartości

Gaja Grzegorzewska. Noc z czwartku na niedzielę.

Wydane przez
Wydawnictwo EMG

Życie klubów dyskotekowych/nocnych jest mi życiem zupełnie obcym. A jeśli Gaja Grzegorzewska wzorowała się pisząc książkę na tym jak wygląda takie życie, to nieobcym nie stanie mi się nigdy.

Julia Dobrowolska pracuje w telewizji. Jest dodatkiem do mężczyzny grającego w programie detektywistycznym główna rolę. Dodatkiem, który ma wyglądać i tak funkcjonować w świetle kamery, by widzowie byli przekonani, że to Wiktor jest tu gwiazdą. Poza planem filmowym jest inaczej – szef Julii jest elokwentny i skupia na sobie uwagę, ale to Julia znajduje rozwiązania zagadek, które próbują rozwikłać.

Pewnego wieczoru Julia odbiera telefon od siostry, która donosi, że w najmodniejszych klubie nocnym Krakowa popełniono morderstwo, a ona była jego świadkiem. Obydwoje telewizyjni detektywi czym prędzej jadą na miejsce zbrodni, które to miejsce okazuje się być własnością brata ich wspólnego kochanka Aarona.

Bardzo podoba mi się refleksyjność Julii. Wyglądająca jak lafirynda tropi w mrocznych czeluściach owego klubu zagadkowego mordercę, a przy tym zdobywa się (i to bodajże dwukrotnie) na to, by uzmysłowić sobie, że jest wykształconą, dobrze ustawioną, inteligentną kobietą, a wciąż szuka aprobaty w oczach mężczyzn.

Przyznam, że wielość elementów zupełnie mi obcych mentalnie występujących w tej książce sprawiła, że czytałam „Noc z czwartku na niedzielę” nieco jak sf. Jednocześnie miałam podczas lektury przekonanie że bohaterowie Grzegorzewskiej są świadomie przerysowani, wyposażeni w cechy supermenów , a autorka mruży do czytelników ironicznie oko.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...