Przejdź do głównej zawartości

Podręcznik detektywa.

Wydane przez
Wydawnictwo Zielona Sowa

Od razu zastrzegę, że książkę stworzyło pięciu Autorów i w tytule wpisu nie umieściłam ich ze względu na to, jak ów tytuł mógłby wyglądać;)

"Podręcznik detektywa" to barwny poradnik dla detektywów - amatorów. Młodzi czytelnicy będą mieli okazję poznać zasady prowadzenia śledztwa, sporządzania portretów pamięciowych, pobierania odcisków palców, charakteryzacji, eskortowania ważnych osób, czy wreszcie określania znaków charakterystycznych , wzrostu i odległości u obserwowanych osób.

Przyznam, że choć czytam sporo kryminałów, pewnie informacje zawarte były dla mnie nowymi. Przekonałam się na przykład,  że nie nie potrafię określać odległości (podejrzewałam to od zawsze, ale teraz znalazłam potwierdzenie). Bardzo podobała mi się księga portretów pamięciowych, którą może zrobić każde dziecko, poszczególne zadania uczące obserwacji, wyciągania wniosków, logicznego myślenia.

Jeśli zatem Waszym lub znajomym dzieciom grozi nuda, zaopatrzcie je w "Podręcznik detektywa". Musicie tylko liczyć się z tym, że każdy Wasz ruch będzie odtąd śledzony;)

P.S. Wydano również "Podręcznik szpiega";)

Komentarze

Bazyl pisze…
A wiekowo, pani kochana, to dla jakich dzieciątek to jest? :D
Monika Badowska pisze…
Bazylu,
a toś wymyślił pytanie... Z pewnością dla dzieci czytających. A wiekowo - to ja nie umiem...
P.S. Zrobię zaraz 2-3 zdjęcia ze środka i dołączę ku lepszej orientacji, ok?
Bazyl pisze…
Czyli dla mojego za wcześnie. Dzięki piękne :D

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...