Przejdź do głównej zawartości

Kalumnie rzucam na pocztę

Ostatnio nie otrzymuję listów i paczek, na które czekam. W pierwszych dniach września z Krakowa wywędrowała do mnie przesyłka. Do dziś nie dotarła. Kilka dni później znów coś wysłano i skutek taki sam. Jako, że ufam wysyłającym, a nie ufam poczcie - rzucam kalumnie na pocztę. W piątek z nieodległego miasta znów wysłano paczkę. Dziś mamy środę, a jej nadal nie ma w mojej skrytce.

Dlaczego?! Skąd u pracowników poczty przekonanie, że mogą lekceważyć moją (no i nie tylko moją) korespondencję?!

Zła jestem. Straszliwie.

Komentarze

Anna pisze…
Wierzę Ci, że zła jesteś. Oby przesyłki dotarły!
Monika Badowska pisze…
Byłam dziś na poczcie. I co zastałam? Kopertę w skrytce. Gdy podeszłam do okienka i podpytałam, czy jest coś jeszcze do mnie, znalazł się polecony i paczka. Na które oczywiście awizo nie zostało włożone do skrytki, bo po co... Zgrzytam zębami na wspomnienie;)
Anonimowy pisze…
Kalumnie = niesłuszne posądzenie kogoś; oszczerstwo.
Dlaczego zatem rzucasz oszczerstwa na naszą ukochaną Pocztę Polską?

Popularne posty z tego bloga

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Urodziny "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki"

ImageChef.com Flower Text Dziś mijają trzy lata od dnia, w którym zamieściłam tu swój pierwszy wpis. Trzy lata, które wiele mnie nauczyły, otworzyły mi wiele ścieżek, pozwoliły upewnić się, że jest mnóstwo podobnych do mnie czytających szaleńców. "Z lektur prowincjonalnej nauczycielki" rozwija się dzięki Wam - tym, którzy odwiedzacie mnie bez słowa i tym, którzy dyskutujecie ze mną o przeczytanych książkach. Dzięki tym wszystkim, którzy mi zaufali. Rozwija się też dla Was. Piszę, bo przyjemność sprawia mi dzielenie się z Wami wrażeniami po lekturze, czytam, bo bez książek nie umiem żyć. Dziękuję Wam za codzienną obecność. Za nominację do Papierowego Ekranu, za link do mojego bloga na Waszych stronach, za wszystkie słowa jakie kierujecie do mnie w komentarzach, czy e-mailach. Poświętujecie ze mną?