Przejdź do głównej zawartości

Osiołkowi w żłoby dano...


Czytam "Złodziejkę" pełna zachytu i już się zastanawiam, co czytać następne. Pokus mam mnóstwo, ale na czoło wyścigu wysunęły się trzy książki. Uwielbiam mieć takie dylematy;)

Komentarze

Anonimowy pisze…
złodziejki nie znam, ale o Meyer to raczej niepochlebne opinie chodza, że to płytkie itp.

LARSSON'a zacznij najpierw :)
Anna pisze…
Ja bym Meyer w ogóle nie brała pod uwagę:)
Monika Badowska pisze…
Mary,
:)

Anno,
dlaczego?
Bazyl pisze…
Przeczytaj Meyer, chciałbym się dowiedzieć czy warto tracić na to czas :D Quaffery objechał i czekam na potwierdzenie :D
Anonimowy pisze…
A mnie ten Konwicki intryguje. Czekam na recenzję!
Monika Badowska pisze…
Zaułek książki,
ilu radzących tyle propozycji;) A ja nadal nie wiem;)
Piotr pisze…
Też zachwyciła mnie "Złodziejka" tak, jak i wszystkie powieści tej autorki.
Koniecznie przeczytaj "Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet"!!! Genialny kryminał. Przez setki stron mknie się galopem. Nawet nie zauważysz, kiedy skończyłaś czytać.
Meyer sobie daruj, to grafomanka. Jej trylogia o wampirach to romansidła dla pensjonarek. Bardzo wątpię, że "Intruz" będzie lepszy.
Konwickiego nie czytałam.
Monika Badowska pisze…
Kilargis,
"Złodziejka" to moje pierwsze spotkanie z Sarą Waters, ale mam nadzieje, że nie ostatnie:)
Anna pisze…
Mo, jakoś jestem uprzedzona, źe to nuda dla nastolatek.

Popularne posty z tego bloga

Magdalena Okraska, Nie ma i nie będzie

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po tę książkę, bo zanim do mnie dotarła przez sieć przetoczyła się dyskusja zwolenników i przeciwników tego, jak Magdalena Okraska o miastach opuszczonych przez dające zatrudnienie przedsiębiorstwach pisze. A jakie jest moje zdanie? Ta historia to wiele pięćdziesiątek wódki, udek kurczaka, cudzych kołder w cudzych domach (nigdy nie śpię w hotelach, śpię u bohaterów), długich rozmów i krótkich puent. To kilometry pokonane busikami, albumy rodzinne, lokalne biblioteki i lokalne mordownie. Pojechałam do nich i powiedziałam "Opowiedz mi". Tak kończy się jeden z tekstów wprowadzających do rozdziałów poświęconych poszczególnym miastom. Wraz z autorką odwiedzamy Wałbrzych, Włocławek, Będzin, Szczytno i kilka innych miejscowości, których przeszły rozwój osadzony był na istniejącym, prężnie działającym i rozwijającym się przedsiębiorstwie, a które wraz z jego likwidacją podupadły. Magdalena Okraska rozmawia zatem z mieszkańcami i tymi, którzy już owe...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...