Przejdź do głównej zawartości

Ona też, też...

Pirania też zna skróty komputerowe. Dziś takim skrótem zmieniła rozdzielczość ekranu.

Kociątko potrzebuje aprobaty, wyrazów zachwytu i podziwu. I dlatego, kiedy potrzebuje skorzystać z kuwety, przychodzi do mnie i woła tak długo, aż zdecyduję się pójść z nią do łazienki. Wówczas zaczyna się przedstawienie, którego ukoronowaniem (po sprzątnięciu kuwety) mają być głaski i pochwała.

Przez pierwsze 2 - 3 dni Pirania dostawała jedzenie do miski ustawionej w pokoju. Uznaliśmy, że nasze ko-córki mogą się zbytnio zirytować obecnością malucha przy misce. Teraz już się tak nie da. Pircia zasiada między dorosłymi kotami na podłodze w kuchni, zadziera łepetynkę i czeka tak jak one, aż pełne miski zostaną postawione we właściwym miejscu.
Gdy tylko jedno z nas się kładzie, Pirania uprawia polowanie na kołdrze. Zabawne jest patrzeć z jak wielkim przejęciem skacze na ruszające się pod pościelą wyimaginowane zdobycze.

Drapak okazał się być przebojem. Pirania wspina się na bocianie gniazdo (z pewna trudnością, bo obcięliśmy jej pazurki) i zasypia w nim nic sobie nie robiąc z hierarchii panującej w stadzie.

Nusia bawi się z Piranią, Gusia pozwoliła jej spać przy sobie i tylko Sisi manifestuje dystans. Ale jak myśli, że nikt nie widzi, to obwąchuje kocinkę i zagląda jej w uszy.

Komentarze

ewung pisze…
Fajna ta Pirania :-)

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

30 dni z książkami (1)

( źródło zdjęcia ) Tak oto przetłumaczyłam na własny użytek wyzwanie znalezione na facebooku . Nie wiem, czy owe trzydzieści dni należy traktować literalnie, jako miesiąc (i skutkiem czego powinnam pisać w ramach tego wyzwania od wczoraj), czy mogę sobie pozwolić na pewną dowolność i zacząć od dziś. Myślę jednak, że trzymanie się czegokolwiek poza listą książek na każdy dzień jest w tym wypadku nieobowiązkowe. Dzień 1 - ulubiona książka Pytania nie są łatwe i odpowiedź na nie stanowi dla mnie spore wyzwanie. Już pierwsze zmusza do prześwietlenia wszystkich życiowych wyborów książkowych i wyłonienia spośród tego, co kiedykolwiek czytałam książkę ulubioną. Analizując moje spotkania z książkami uświadomiłam sobie, że nie mam ulubionej powieści, książki popularnonaukowej, poezji, relacji podróżniczej, czy bajki dla dzieci. Jest wiele takich, które lubię; czasami tworzą serię, czasami są odrębnymi powieściami, ale wiąże je postać autora, którego cenię. Są też i takie, które poprawiają m...

Marzec nie mógł się zacząć niczym innym (wygrywajka)

Marzec na moim blogu zaczyna się książką o kobiecie. Silnej, odważnie stawiającej czoła przeciwnościom, o niebanalnej urodzie, nie mniej niebanalnym poczuciu humoru oraz interesującym życiu zawodowym. Mowa o Mma Ramotswe, bohaterce książek Alexandra McCalla Smitha. Czytający mnie od dłuższego czasu wiedzą, że bardzo lubię tego Autora (dałam temu wyraz także w gościnnej wizycie u Padmy , której serdecznie dziękuję za zaproszenie). Tak się jednak składało, że nigdy nie miałam własnego cyklu książek o pani detektyw z Botswany. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, gdy dostrzegłam, że w jednej z sieciowych księgarni można kupić kolejne części za bardzo przyzwoitą cenę. Od razu zamówiłam egzemplarz z myślą o Was, gdyż zamierzam osoby jeszcze nie przekonane do twórczości Alexsandra McCalla Smitha zachęcać do sięgnięcia po jego powieści. Na zachętę link do filmu zrealizowanego na podstawie książki i kilka cytatów: Bóg był tutaj wcześniej od misjonarzy. Nazywaliśmy Go wtedy inaczej i...