Przejdź do głównej zawartości

Podkuchenna





Sisi bardzo lubi, gdy robię coś w kuchni. Przygląda się bacznie gotowaniu, krojeniu, obieraniu i wszystkiemu co się dzieje. Gdy obierałam warzywa na pasztet bezmięsny stoczyła walkę z selerami, potem broniła pietruszki przed obieraniem. Potem zainteresowała się głośno bulgoczącą wodą w garnku z kluchami na parze. I usiadła w bezpiecznej odległości pilnując bałaganu kuchennego.

Kolejnym etapem naszej kuchennej działalności było mielenie ugotowanych warzyw, które Sisi grzecznie przeczekała siedząc na zlewie. Gdy tylko zajęłam się mieszaniem, doprawianiem i różnościami Sisi zajęła się próbowaniem pasztetu pozostawionego na ściankach misy miksera. Oj, smakowało jej, smakowało:)))

czwartek, 18 stycznia 2007

Komentarze:

auel
2007/01/18 17:33:57
Jakże sympatycznie! Sisi jest śliczniutka i fotogeniczna.
mbmm
2007/01/18 18:12:38
Dziękuję:) W imieniu Sisi i swoim:)
Gość: , dxe130.internetdsl.tpnet.pl
2007/01/18 19:40:39
przy takim pomocniku bto i pasztet musiał się udać,wreszcie udało nam się obejrzeć to zdjęcie sisi ,jeszcze trochę i sama będzie gotować,tak się na wszystkim zna:) głaskanie dla niej, jest taka zabawna i śliczna:)
daria_nowak
2007/01/21 12:38:55
Zaraz się okaze, ze jest wegetarianką;)
mbmm
2007/01/21 22:31:36
Wegetarianką nie jest:) Ale pasztet jarzynowy jest pyszny, a Sisi lubi to, co pyszne:))

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

William P. Young. Chata.

Wydane przez Wydawnictwo Nowa Proza Od godziny krążę po domu zastanawiając się jakimi słowami przedstawić Wam "Chatę" tak, by nie uderzyć w nadmierny sentymentalizm i by - z drugiej strony - nie skrzywdzić powieści chłodnym, beznamiętnym opisem. Mackenzie Allen Phillips ma troje cudownych dzieci i niemniej cudowną żonę. Umiarkowanie wierzy w Boga, nienawidzi swojego ojca, jest lubiany i ma przyjaciół. Ostatni weekend wakacji postanawia spędzić z dziećmi nad jeziorem Wallowa. W dniu powrotu do domu dwoje starszych zdecydowało się popływać kajakiem i przewróciło się. Mackenzie wskoczył do wody, by ratować dzieci, podczas gdy mała Missy została przy biwakowym stole kolorując książeczkę. Gdy mężczyzna z dziećmi wyszedł z wody, Missy nie było. Poszukiwania, w które włączyła się policja i wszyscy biwakujący, dały straszny rezultat - dziewczynka padła ofiarą seryjnego zabójcy. W życiu  Mackenziego zapanował Wielki Smutek. A list, który dostał, tylko go rozwścieczył. List ...

Spacer po Sudetach, czyli kilka słów podsumowania.

Wyruszyłam ze Świeradowa Zdroju i z każdym krokiem oddalającym mnie od centrum i hałasu dobiegającego z okolicznych budów czułam się coraz lepiej. Cisza i pustka to zdecydowanie przestrzeń mi sprzyjająca. Oczy mi ciągnęło do błyszczących kamieni pod nogami, a całą sobą dostrajalam się do otaczającego mnie lasu. Im głębiej w Izery, tym więcej rowerzystów, ale urok Hali Izerskiej i obserwacja ludzi zajadających się popisowym daniem Chatki Górzystów nastrajały mnie bardzo pozytywnie. Gdy przy Stacji Turystycznej Orle okazało się, że będę spała w starym drewnianym domu, sama w wieloosobowym pokoju, uśmiechnęłam się szeroko. Obejrzałam wystawę, zjadłam niezbyt ciepłą acz smaczną zupę i zakończyłam długi dzień. Dzień kolejny okazał się być jeszcze dłuższy. W Jakuszycach o moje dobre nastawienie zadbała kawa w hotelowej restauracji i piękna droga przez las tuż za Jakuszycami. Karkonoski Park Narodowy rozpoczął się kaskada wodną, przy której można przycupnąć, by kupić bilet. Chwilę...