Przejdź do głównej zawartości

Wspominki

Minął kilka dni temu rok odkąd Sisi i my staliśmy się rodziną. Wczoraj minął rok od pierwszego pokazania Sisulka w sieci. Pora zatem na wspominki...
Wracając do domu, pojechaliśmy pod dom Pani od Sisulki. Z Panią wymieniłyśmy: ona mi kotka, ja jej złocisza. Sisulka schowała się pod marynarkę Z. i tak już dotransportowana została do domu. I cały weekend spędziliśmy wodząc maślanym wzrokiem za puszystą kuleczką.
Pierwsze szczepienia, podróż do Mamy i do Lulusia. Wielka wyprawa nad morze.
Kotelka coraz większa, wieczorami rozgrywała ze Z. mecze w piłkę nożną (ona trenowała łapanie piłki).
W czasie Bożego Narodzenia obśmiewaliśmy się co chwila – Sisi uznała, że choinka jest idealnym dla niej miejscem.
Operacja i zakołnierzony kot. Spaliśmy przez kilka dni na zmianę bojąc się, że Sisi rozliże ranę, a my nie zauważymy.
Spacery po plaży. Kolejne podróże, podczas których Sisi spała grzecznie w koszyku.
Objawy czułości coraz trudniejsze do nazwania przyjemnymi – jęzorek działający jak peeling, Kocilka drepcząca po nas coraz cięższa.
Nie wyobrażamy sobie codzienności bez Sisi. Pewnie będzie kiedyś taki dzień, że tak będzie trzeba, ale teraz wszyscy troje mamy mnóstwo chęci i zapału, żeby cieszyć się sobą wzajemnie: my Sisi, Sisi nami.

poniedziałek, 10 września 2007

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pożegnanie

Od kilku dni zbieram się, by napisać o odejściu Amber. Jest mi trudno, odpycham ten czas, ale uznałam, że to będzie sposób na pewnego rodzaju domknięcie - tak mi bardzo potrzebne. Amber zamieszkała z nami 25 lipca 2019 roku. Wypatrzyłam ją na FB schroniska w Tomaszowie Mazowieckim, pojechaliśmy na wizytę zapoznawczą, a kilka dni później - już po nią. Ułożona w bagażniku na wygodnym materacu, przeczołgała się na tylne siedzenie i ułożyła na moich kolanach. Tak dojechaliśmy do domu. O początkach wspólnego życia przeczytacie TUTAJ  i TUTAJ . Gdy już nieco okrzepliśmy w codzienności z psem, a Amber - z ludźmi i kotami, pojawił się pomysł na wspólny jesienny wyjazd w Beskid Niski. Zanim to jednak się stało psica miała atak padaczki, co spowodowało, że wyjazd odwołaliśmy, wdrożyliśmy leczenie i od nowa zaczęliśmy oswajać z nami i wspólnym życiem zdezorientowanego chorobą psa. Udało się ustabilizować zawirowania zdrowotne i wówczas zaczęliśmy się cieszyć sobą wzajemnie już na 100%. Dopier...

Wygrywajka

Dziś, w dniu moich urodzin, do wygrania dwie książki: Książkę  Marcina Wrońskiego udostępnił KDC , książkę  Danuty Noszczyńskiej -  SELKAR , za co bardzo dziękuję:) Proszę w komentarzu zostawić wiadomość zawierającą tytuł książki, w losowaniu której chcecie wziąć udział. Losowanie odbędzie się w niedzielę o 8:00. Zapraszam serdecznie:) *   *   * WYLOSOWANO :-D Officium Secretum. Pies Pański. Mogło być gorzej Gratuluję i proszę o kontakt na m1b1m1m@gmail.com :)

Daphne Du Maurier. Rebeka

Gdybym była damą w kapeluszu pijącą z przyjaciółką herbatę na tarasie w letnie popołudnie powiedziałabym o ksiażce: "Jakie to angielskie...". Młoda dziewczyna, podróżująca ze starszą, zgryźliwą, ciekawską kobietą dociera do Monte Carlo, gdzie poznaje zamożnego Maxima de Wintera, właściciela uroczej posiadłości Manderley, owdowiałego przed niespełna rokiem. Gdy starsza pani choruje, Maxim zaczyna opiekować się dziewczyną, a w dniu, w którym obie panie zamierzaja opuścić Monte Carlo, prosi ją o rękę. Młoda pani de Winter ma kłopoty z aklimatyzacją w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, w nowej roli. Nie pomaga jej w tym zarządzająca domem niania pierwszej, tragicznie zmarłej, pani de Winter. Mąż nie dostrzega rozterek żony, wciąż walczy z upiorami przeszłości. Gdy dziewczynę ogarnia zniechęcenie i przekonanie, że ona nigdy nie dorówna Rebece, którą zachwycaja się wszyscy, pewnien splot okoliczności ukazuje jej zupełnie inne oblicze pierwszej pani de Winter. Ta wiedza wzmacnia ją ...